Inflacja i deflacja. Ukryty podatek, kreacja długów

0

Obecnie większość krajów stosuję politykę stałej inflacji. Od czasu kryzysu w 2008 roku agregaty monetarne (M0, M1, M3) w Polsce prawie się podwoiły. Oznacza to, że mamy dwa razy więcej pieniądza teraz niż w roku 2008. Rządom oczywiście inflacja jest na rękę. Daje fałszywe złudzenie dobrobytu i przyśpieszenia gospodarczego, pozwala utrzymywać nominalne stawki płac – mimo, że realne płace się obniżają oraz powoduje transfer bogactwa do specjalnych grup interesów, do których nowo kreowane pieniądze trafiają w pierwszej kolejności.

Jest to jednak robione ze szkodą dla racjonalnych, ciężko pracujących obywateli, którzy próbują oszczędzić część swoich pieniędzy, aby zapewnić sobie godną starość lub móc pomóc swoim dzieciom w przyszłości. Kreacja nowego pieniądza rozwadnia wartość pozostałych. W zależności od poziomu inflacji może się okazać, że przeciętna pensja nominalnie wzrosła, lecz realnie spadła. Mimo wyższych zarobków nominalnych, możemy kupić mniej rzeczy za naszą pensję.

Inflacjoniści nie kryją się nawet zbytnio ze swoimi zamiarami w tej kwestii. Mówią, że skoro ludzie sprzeciwiają się obniżeniu nominalnych stawek płac, a nie zwracają szczególnej uwagi na stawki realne, to aby spowodować pełne zatrudnienie należy, poprzez inflację, obniżyć stawki realne. W moim słowniku jest to oszustwo.

Powiedzmy jednak, że otrzymujemy „podwyżki” inflacyjne, które wyrównują nasze straty w realnych płacach. Oczywiście nasze realne pensje nie rosną, ale też nie spadają. Czy wtedy możemy uznać, że inflacja nas nie dotyka? Nie – jeśli oszczędzamy. Nasze pieniądze, które są odłożone na koncie lub wpłacone na lokatę mogą systematycznie tracić na wartości. Szczególnie trudno je przed tym uchronić w środowisku niskich stóp procentowych, bo wtedy inflacja często jest wyższa niż stopa zwrotu z inwestycji. Uciekać się trzeba do coraz bardziej ryzykownych inwestycji tylko w celu ochrony kapitału. Nie każdy jest stworzony do gry na giełdzie. Nie każdy ma wystarczające doświadczenie i wiedzę, a bez tego ryzyko się zwielokrotni.

Święta w apartamencie od 260 zł/doba (4 os.) - SPRAWDŹ

 

Gdy więc widzimy, że wartość naszej waluty jest systematycznie niszczona, należy zabezpieczyć swoją siłę nabywczą w inny sposób. Złoto i srebro sprawdziło się wiele razy jako magazyn wartości w długim czasie. Te dwa metale podlegają oczywiście krótkoterminowym wahaniom, nie płacą dywidendy ani nie można ich zjeść w razie głodu, jednak sprawdzają się dobrze, gdy planuje się przechować oszczędności przez lata bez utraty ich realnej wartości.

Przekaż dalej

O autorze

Bloger ekonomiczny. Pasjonat austriackiej szkoły ekonomii. Autor strony prostaekonomia.pl. Kończył studia o kierunku Finanse i Rachunkowość. W wolnym czasie motocyklista i gitarzysta.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.