Wielki Kryzys w Ameryce

0

Wielki Kryzys lat 30-stych do dziś jest przez wielu uznawany za porażkę wolnego rynku oraz leseferystycznego kapitalizmu. Na pierwszy rzut oka, może się tak wydawać. Gospodarka była oparta na oszczędnościach i inwestycjach, obowiązywał standard złota. Po głębszym zbadaniu sprawy przestawia się jednak zupełnie inny obraz przyczyn, nie tylko samego wystąpienia kryzysu, ale także faktu, że ze zwykłego kryzysu zmienił się w Wielki Kryzys.

W filmie Skąd się biorą kryzysy omówiliśmy już Austriacką Teorię Cyklu Koniunkturalnego. Mówiliśmy o tym, że do kryzysu doprowadza sztuczny boom napędzany zwiększeniem podaży pieniądza i zaniżeniem stóp procentowych w porównaniu do poziomu, na którym ustaliłby je wolny rynek. FED, który został powołany do życia ustawą – Federal Reserve Act – w 1913 roku, zdjął z systemu bankowego kilka wolnorynkowych ograniczeń dla inflacji – rozumianej jako wzrost podaży pieniądza. Jak pisał Rothbard:

„Zmiany w ogólnym poziomie cen mogą zajść tylko na skutek zmian w popycie na pieniądz lub w jego podaży. Wzrost podaży pieniądza, któremu nie towarzyszy zmiana popytu na pieniądz, spowoduje spadek siły nabywczej dolara, czyli ogólny wzrost cen, i przeciwnie, spadek podaży pieniądza wywoła ogólny spadek cen.”

Sam standard złota nie chroni przed inflacją, gdy system bankowy działa w oparciu o system rezerwy cząstkowej. FED powstał w celu kontrolowania tej inflacji przez rząd. Oczywiście inflacja jest zarówno rządom jak i bankom na rękę, więc „kontrola inflacji” jest tylko ładniejszą nazwą na „powodowanie inflacji”. Poziom rezerw bankowych spadł z poziomu około 21 procent w 1913 roku, do 10 procent w 1917r. Za stopę rezerw obowiązkowych odpowiedzialny był w tym czasie rząd. Rothbard informuje nas, że oddziaływanie FEDu oraz umyślne obniżanie stopy rezerw obowiązkowych, przyczyniły się do sześciokrotnego zwiększenia potencjału monetarnego amerykańskiego systemu bankowego.

Mysaver - magazyn o twoich pieniądzach

Okres Boomu

Boom lat dwudziestych rozpoczął się w już w 1921 roku i trwał do 1929 roku. Nie można powiedzieć, że boom w całości był sztuczny. Amerykański standard życia faktycznie rósł. Coraz więcej gospodarstw domowych posiadało elektryczność, auta oraz inne udogodnienia takie jak tostery czy odkurzacze. Obniżano również w tym czasie podatki. Odbywało się to za sprawą konserwatywnej polityki fiskalnej Sekretarza Skarbu Mellon’a oraz prezydenta Coolidge’a. Niestety w tym samym czasie coś zaburzało ten wzrost gospodarczy. Była to polityka FEDu, który praktycznie całe lata dwudzieste zalewał rynek tanim pieniądzem, zniekształcając procesy produkcji w gospodarce oraz powodując nagromadzenie nietrafionych inwestycji.

W okresie boomu podaż pieniądza wzrosła z poziomu 45,3 mld dolarów do 73,26 mld dolarów czyli o 61,8% w całym okresie. Wzrost podaży pieniądza nie wynikał z dodrukowywania banknotów, lecz z ekspansji kredytowej w systemie rezerw cząstkowych. Ilość gotówki przez cały ten okres była w miarę stała. Wzrost podaży pieniądza dotyczył substytutów pieniądza, czyli środków traktowanych przez społeczeństwo na równi z gotówką, takich jak depozyty na żądanie i terminowe oraz inne depozyty, które mogą być w każdej chwili wymienione na gotówkę. Niektórzy twierdzą, że powodem inflacji był napływ złota, jednak zasoby złota w okresie boomu wzrosły jedynie o 1,16 mld dolarów, co jest znikomą wartością w porównaniu do 28 mld dolarów całkowitego wzrostu podaży pieniądza.

Za inflację odpowiadały dwa czynniki.

Pierwszym była zmiana efektywnej stopy rezerw obowiązkowych. Prawdą jest, że stopa rezerw obowiązkowych nie uległa zmianie w latach 20-stych. Przez cały ten okres, dla depozytów bankowych wynosiła, w zależności od banku, 13, 10 lub 7 procent, a dla depozytów terminowych 3 procent niezależnie od banku. Czynnikiem, który doprowadził do zmiany efektywnej stopy rezerw obowiązkowych był znaczny wzrost środków w depozytach terminowych w stosunku do depozytów na żądanie. Wartość depozytów na żądanie wzrosła o około 31 procent, podczas gdy wartość depozytów terminowych wzrosła o około 72. Gdy rezerwa obowiązkowa wynosi 10 procent, bank jest w stanie wykreować z 1 dolara – 10 dolarów. Gdy jednak środki są ulokowane w depozycie terminowym, z którego musi utrzymywać tylko 3% rezerwy – ta kreacja będzie dużo większa. Przed powstaniem FEDu banki musiały utrzymywać takie same rezerwy dla depozytów na żądanie i terminowych. Rządowa ustawa o Rezerwie Federalnej w efekcie doprowadziła do zmniejszenia ogólnego poziomu rezerw obowiązkowych w latach 1913 – 1917, oraz ustanowienia drugiej stopy rezerw dla depozytów terminowych. Jako, że banki zarabiają na udzielaniu kredytów, starały się robić wszystko, żeby gromadzić więcej środków na depozytach terminowych, które miały niższą rezerwę. Zmiana efektywnej stopy rezerw obowiązkowych odpowiadała za 18,5% wzrostu podaży pieniądza w okresie boomu.

Drugą i główną przyczyną inflacji był wzrost całkowitego poziomu rezerw bankowych.

Całkowity poziom rezerw bankowych wzrósł z 1,6 mld dolarów w roku 1921 do 2,36 mld dolarów w roku 1929. Czynników odpowiedzialnych za wzrost rezerw było kilka. Z bardzo dokładną analizą tego zagadnienia można zapoznać się w książce Murray’a Rothbard’a „Wielki Kryzys w Ameryce”. Rothbard dokonał tam analizy poszczególnych czynników i podzielił je na te kontrolowane przez FED i Departament Skarbu, oraz na niekontrolowane przez państwo. Z jego analizy wynika, że niekontrolowane przez państwo rezerwy zmniejszyły się w badanym okresie o 1,04 mld dolarów, a kontrolowane wzrosły o 1,79 mld. Było to działanie celowe. Sekretarz Skarbu William McAdoo powiedział:

„Głównym celem ustawy o Rezerwie Federalnej było zreformowanie i wzmocnienie naszego systemu bankowego tak, aby wzrost zapotrzebowania na kredyt przedsięwzięć biznesowych i rolniczych był niemal automatycznie zaspokajany, a stopy procentowe na tyle niskie, aby stymulować, chronić i zapewnić rozwój wszystkim formom prawowitego biznesu”.

FED utrzymywał stopy dyskontowe na poziomach niższych niż poziom stopy rynkowej, przez co banki miały stały dostęp do kredytu. Było to dość istotnym czynnikiem wzrostu poziomu rezerw.

Wzrost całkowitego poziomu rezerw odpowiadał za 81,5% wzrostu podaży pieniądza w okresie boomu.
Nie ma wątpliwości co do tego, że władza przychylnie patrzyła na politykę inflacji. Prezydenci urzędujący w owym czasie – Harding i Coolidge – popierali trzymanie stóp dyskontowych na niskich poziomach i mianowali odpowiednie osoby w Zarządzie Rezerwy Federalnej, aby taką politykę prowadzili.

System Rezerwy Federalnej pożyczał również pieniądze na inwestycje giełdowe przy oprocentowaniu dużo niższym, niż przed powstaniem FEDu. Oprócz tego publiczne wystąpienia oraz polityka prezydenta Coolidge’a oraz sekretarza skarbu Mellona dodatkowo pobudzały sztuczny boom na giełdzie. Do pewnego momentu robiono wszystko, żeby boom nie słabł.

W końcu FED zaniepokoił się boomem na giełdzie i znacznym wzrostem cen akcji w drugiej połowie 1927 roku. W 1928 podjął kilka nieudolnych prób zahamowania boomu. Podnosił stopniowo stopy procentowe z 3,5% na początku 1928 roku do 6% w sierpniu 1929. Gdy starał się obniżyć rezerwy i zabierał się za jeden czynnik odpowiedzialny za wzrost rezerw, to inny czynnik powodował ich wzrost i tym samym wzrost podaży pieniądza. Udało mu się jedynie zahamować boom od maja do lipca. Potem zmuszony był jednak skupić dużą ilość akceptów bankowych – do czego się uprzednio zobowiązał – przez co podaż pieniądza osiągnęła pod koniec roku najwyższy poziom od czasu rozpoczęcia inflacji. Od tego momentu podaż pieniądza przestała rosnąć. W roku 1929 rosła tylko minimalnie. Bez pieniężnej kroplówki, po kilku miesiącach zaczęły ujawniać się nietrafione inwestycje poczynione w okresie sztucznego boomu i Wielki Kryzys rozpoczął się w lipcu. Na giełdzie ujawnił się krachem w październiku. W dwa najgorsze dni, Czarny Poniedziałek i Czarny Wtorek, Wall Street straciło odpowiednio 13 i 12 procent swojej wartości. Wiele osób, którzy stracili majątek w skutek krachu na giełdzie, popełniło samobójstwo.

Wielki Kryzys

4 marca 1929 roku prezydentem USA został Herbert Hoover. Przez wielu jest on określany jako leseferystyczny prezydent, który stał z boku i nie pomógł gospodarce, gdy tego potrzebowała. Prawda jest zupełnie odwrotna. Już jako Sekretarz Handlu w latach dwudziestych nawoływał, żeby rząd coś zrobił z bezrobociem, walczył o skrócenie czasu pracy przy jednoczesnym podnoszeniu stawek, oraz wspierał powstawanie związków zawodowych. Był propagatorem pomysłu zwiększonych wydatków rządowych na roboty publiczne w czasie spowolnienia gospodarczego. Był również zwolennikiem teorii, że nie można dopuścić do spadku wynagrodzeń w czasie kryzysu, gdyż zmniejszy się siła nabywcza społeczeństwa i kryzys będzie bardziej dotkliwy.

W trakcie poprzednich kryzysów rządy amerykańskie nie wtrącały się w gospodarkę. Kryzysy były dzięki temu dość łagodne i krótkotrwałe. W czasie kryzysu błędne inwestycje muszą upaść. Rząd nie powinien ich sztucznie podtrzymywać, ponieważ będzie powstrzymywał zasoby od bardziej produktywnego wykorzystania w innym przedsięwzięciu. Płace powinny spaść wraz z innymi cenami – inaczej będziemy świadkami ogromnego bezrobocia, takiego jak miało miejsce w czasie Wielkiego Kryzysu. Bez rządowej interwencji w płace, gospodarka szybko powracała do stanu pełnego zatrudnienia w czasie poprzednich kryzysów. W trakcie kryzysu leseferystyczny rząd powinien również radykalnie obciąć podatki i wydatki rządowe, co pozwoli skrócić czas dostosowania gospodarki.

Co robił Hoover podczas Wielkiego Kryzysu?

Posłuchajmy jego własnych słów:

„od razu pojawiło się zasadnicze pytanie, czy prezydent i rząd federalny powinni się zająć badaniem problemu i  jego rozwiązaniem (…). Poprzedni prezydenci uważali, że rząd nie powinien w takich przypadkach ingerować. W poprzednich kryzysach, bez względu na ich rodzaj, prezydenci stali niezachwianie na stanowisku, że takie wstrząsy nie są sprawą rządu federalnego (…) dlatego nasze zadanie miało charakter pionierski”

Od początku było pewne, że Hoover nie zamierza się kierować, skuteczną i sprawdzoną podczas uprzednich kryzysów, zasadą laissez-faire.

Utrzymanie płac

Swoje działania rozpoczął szeregiem konferencji w Białym Domu, na których przekonał przedsiębiorców, aby nie obniżali stawek płac i inwestycji. Mówił, że trzeba utrzymać płace na wysokim poziomie, a jeśli już mają spadać to nie więcej niż spadek kosztów utrzymania. Pięknym, lecz ekonomicznie koszmarnym, zamysłem Hoovera było to, żeby kryzys uderzył w zyski przedsiębiorców, a nie w płace pracowników. Firmy zamiast zwalniać – powinny najwyżej skracać tydzień pracy. Przedsiębiorcy przystali na plan Hoovera, zwiedzeni propagowaną w latach dwudziestych modną teorią o utrzymaniu płac na wysokim poziomie, w celu utrzymania siły nabywczej społeczeństwa. Dali się zwieść poglądowi, że przyczyną kryzysu jest nadprodukcja i podkonsumpcja. Oczywiście tak nie jest, ponieważ w tym wypadku produkcja jest zakłócona. Cześć firm produkuje za dużo, a część za mało, poprzez złą alokację zasobów spowodowaną zbyt niskimi stopami procentowymi. Utrzymywanie wynagrodzeń na wysokim poziomie tylko utrudniało prawidłową realokację zasobów – czyli w tym wypadku pracy. Ustalono również, że zamiast zwalniać, przedsiębiorcy będą skracać ilość przepracowanych godzin przez pracowników i rozdzielać pracę na więcej osób. To jeszcze bardziej zmniejszyło presję na obniżkę płac. W efekcie tych działań na początku lat 30-tych utrzymano nominalne stawki płac, ale realnie płace wzrosły, bo ceny większości towarów i usług spadały. We wrześniu 1930 roku zakazano również imigracji do USA w celu utrzymania płac i walki z bezrobociem. Praca zaczęła być przez to bardzo droga. Jeśli cena jest zawyżona, to powstaje nadwyżka czyli, w przypadku pracy, bezrobocie. Bezrobocie w czasie Wielkiego Kryzysu było ogromne i w najgorszym momencie, czyli w marcu 1933 roku, wynosiło 28,3%. Przy spadającej produkcji, obrotach, cenach i zatrudnieniu, utrzymywanie płac na wysokim poziomie dobijało tylko gospodarkę jeszcze bardziej. Dla porównania, podczas poprzedniego kryzysu bezrobocie osiągnęło w 1921 roku, czyli najgorszym momencie, 11,7%, a w 1923 wynosiło już 2,5%. Różnicą było, że wtedy stawki płac spadły o 20% w ciągu roku. Rynek wrócił do pełnego zatrudnienia bez rządowej ingerencji w płace.

Taryfy celne

W 1930 roku Hoover podpisał ustawę, opracowaną przez kongres, podnoszącą cła, które już wcześniej nie były niskie. Miało to rzekomo pomóc rolnikom. Cła wzrosły do poziomu najwyższego w historii USA. Zaszkodziło to zarówno rolnikom produkującym na eksport, przedsiębiorcom importującym produkty potrzebne w ich procesie produkcji oraz konsumentom na rynku krajowym, gdyż wiele rzeczy musieli kupować drożej. Jako przykład można podać przemysł motoryzacyjny. Rząd nałożył cła na 800 przedmiotów, używanych przy produkcji aut. Dodatkowo producenci samochodów eksportowali ich mniej, bo Europa również podniosła cła w odwecie. W rezultacie sprzedaż samochodów runęła z 5,3 mln dolarów w 1929 roku do zaledwie 1,8 miliona w 1932.

Efektem taryf celnych – ale również spowolnienia gospodarczego – było dobicie całego amerykańskiego eksportu, który spadł w okresie 1929 do 1932 z 7 miliardów do 2,5 miliarda.

Wydatki rządowe i roboty publiczne

Jak informuje Dr. Robert Murphy, Hoover, w aspekcie wydatków deficytowych, zachował się jak modelowy Keynesista przez pierwsze dwa lata swojego urzędowania. W ciągu lat 20-tych budżet miał nadwyżki, co uzasadniało cięcie podatków oraz spłacanie długu. Hoover odziedziczył po poprzedniku nadwyżkę budżetową w wysokości 700 mln dolarów. Było to dużą kwotą przy budżecie wynoszącym 3,3 miliarda. Podczas prezydentury Hoovera w roku fiskalnym 1932, z podatków zebrano 1,9 miliarda dolarów, a wydatki wynosiły 4,7 miliarda. Wydatki deficytowe były ogromne. Hoover w końcu, po kompletnej porażce deficytowych wydatków w rozwiązaniu problemu kryzysu, zrezygnował z nich w 1932 roku, ale wtedy bezrobocie przekraczało już 20%. W kolejnym roku rzekomo zmniejszał deficyt. Z 2,7 miliarda w 1932 roku spadł on do 2,6 miliarda w roku kolejnym czyli bardzo nieznacznie. Dodatkowo 55% tej kwoty pochodziło z ogromnej podwyżki podatków, która jednak zgodnie z Krzywą Laffera nie przyniosła spodziewanych wpływów. Pozostałe 45% pochodziło z faktycznego cięcia wydatków. Warto również wspomnieć, że podczas poprzednich kryzysów przez małe „k” rząd ciął wydatki przy spadających wpływach i żadnego z nich nie określamy mianem Wielkiego Kryzysu.

Pomoc dla rolników

Zgodnie z przedwyborczymi obietnicami Hoovera, utworzono Federalną Agencję Rolnictwa. Jej celem było udzielanie niskooprocentowanych pożyczek spółdzielniom rolnym na dowolny cel, oraz podtrzymywanie cen produktów rolnych i gospodarowanie ich nadwyżkami. W naszym filmie o systemie cen dowiedzieliście się już, jakie konsekwencje ma taki pomysł. Doprowadzono w ten sposób do utworzenia kartelu rolniczego, gdyż Federalną Agencją zarządzali przedstawiciele spółdzielni rolnych, czyli jej beneficjenci. Po krachu Agencja pożyczyła 150 mln dolarów spółdzielniom, aby zatrzymać przypływ pszenicy na rynek i tym samym spowodować wzrost jej ceny. W końcu czego bardziej potrzebuje gospodarka pogrążona w kryzysie niż wysokich cen żywności. To doprowadziło do jeszcze bardziej intensywnej produkcji i cena zboża w końcu się załamała. Tym razem postanowiono namówić rolników do zmniejszenia produkcji, w celu utrzymywania odpowiedniej ceny, lecz rolnicy odmówili. W efekcie utworzona przez Federalną Agencję Rolnictwa – Ogólnokrajowa Rolnicza Korporacja Zbożowa – musiała skupić z rynku 7200 tys. ton pszenicy, co i tak nie powstrzymało spadku cen. Rothbard oszacował straty na pszenicy i bawełnie, bo podobne działania zostały podjęte również co do niej, na 300 mln dolarów oraz oddane za darmo Czerwonemu Krzyżowi 2312 tys. ton.

Federalna Agencja Rolnictwa próbowała kontrolować również ceny wełny, masła oraz winogron, lecz odbywało się to na mniejszą skalę niż w przypadku pszenicy i bawełny. Produkcja pozostałych produktów była dotowana przez rząd. Agencja wszystkimi swoimi działaniami doprowadziła jedynie do pogłębienia kryzysu w rolnictwie. Aby w dalszy sposób nie załamywać ceny rynkowej po upadku Federalnej Agencji, Hoover zalecił zaprzestanie uprawy części ziemi, niszczenie upraw i wybijanie młodych zwierząt, mimo, że część obywateli cierpiało głód. Wszystko to w celu zmniejszenia nadwyżek. Nie można tego nazwać inaczej jak tylko niszczeniem bogactwa. W związku z nieudanymi działaniami rządu doszło do wielu manifestacji, demonstracji i strajków, których nie można określić mianem pokojowych. Pod koniec 1930 roku Hoover chwalił się, że co prawda ceny pszenicy i bawełny spadły o 40% a innych produktów rolnych o 20%, lecz wszystko jest w porządku, ponieważ ceny pszenicy i tak są o 50% wyższe niż w Kanadzie, a ceny wełny o 80% wyższe niż w Danii. Oznaczało to, że gdyby nie ogromne cła obywatele mogli kupować pszenicę 50% taniej, a wełnę 80% taniej. Nie mówiąc o tym, że te produkty były za granicą niesprzedawalne ze względu na swą wysoką cenę.

Roboty publiczne

Cześć ogromnych wydatków deficytowych przeznaczone zostały na roboty publiczne w celu walki z bezrobociem. Hoover rozesłał do gubernatorów wiadomość wzywającą do poszerzania robót publicznych. Ustanowiono wkrótce organizację, mającą za zadanie uczestniczyć w realizacji robót publicznych wspólnie z rządami stanowymi. Utworzono również dział budownictwa publicznego. 3 lipca 1930 kongres zatwierdził wydatki o kwocie 913 mln dolarów na program robót publicznych – w tym na słynną Tamę Hoovera. W filmie „Co widać i czego nie widać” opisywaliśmy już bezzasadność takiego pomysłu. Hoover chwalił się później, że przekonał w trakcie kryzysu władze stanowe i lokalne do zwiększenia programów robót publicznych o 1,5 mld dolarów. W ciągu 4 lat jego prezydentury przeznaczono na ten cel więcej niż w ciągu uprzednich 30 lat.
To nie były wszystkie pomysły rządu w tamtym okresie.

Założono na przykład agencję, która udzielała ogromnych pożyczek bankom i kolejom, które miały problemy finansowe. Pożyczki były często udzielane „krewnym i znajomym królika” za co musieli płacić podatnicy.

Ostatnią rzecz o jakiej warto wspomnieć to runy na banki. Podczas prezydentury Hoovera upadło około 11 000 banków przez to, ze ludzie stracili zaufanie do systemu bankowego. Oczywiście utrata zaufania była uzasadniona bo banki działające w systemie rezerwy cząstkowej faktycznie nie mają większości pieniędzy swoich klientów. To zjawisko szczególnie nasiliło się, miesiąc przed objęciem urzędu przez Roosevelt’a, ponieważ pojawiły się głosy, że Roosevelt chce znieść standard złota. Niestety władza zamiast chronić własności deponentów, opowiedziała się po stronie banków i zezwalała na „wakacje bankowe” czyli po prostu na niewywiązywanie się ze swoich zobowiązań w świetle prawa. Takie działania tylko pogłębiły utratę zaufania do systemu bankowego.

Hoover i jego polityka dobiła gospodarkę i przekształciła kryzys w Wielki Kryzys. Jak sami widzicie, Hoover odrzucił postawę niewtrącania się rządu w gospodarkę znaną z poprzednich kryzysów. Postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i naprawiać rzekome błędy wolnego rynku, które oczywiście były błędami rządu i efektem zwiększania podaży pieniądza. Ustępując z urzędu zostawił kraj w stanie zapaści gospodarczej.
Nie jest również prawdą, że Nowy Ład wprowadzony przez Roosevelt’a, który był właściwie polityką Hoovera na sterydach, wyciągnął Amerykę z kryzysu. Do 1935 roku bezrobocie przekraczało 20%, potem przez dwa lata spadało do 14%, po czym znów podskoczyło do 19% w 1938 roku. Do końca lat 30 bezrobocie nie spadło nawet do najwyższego poziomu z poprzedniego kryzysu, nie mówiąc już o średniej z lat 20, która wynosiła 3,3% bezrobocia. PKB owszem, wzrastało, ale według wyliczeń ekonomistów Lee Oharnian’a oraz Harold’a Cole’a w 39 roku było 27% poniżej długoterminowego trendu, co oznacza, ze gospodarka odbijała dużo wolniej niż powinna. Co więcej, prawdą nie jest również, że wojna wyciągnęła USA z kryzysu. Zachęcam do zgłębienia tych tematów w książce Dr. Boba Murphy „Niepoprawny politycznie przewodnik po Wielkim Kryzysie i Nowym Ładzie” – niestety nieprzetłumaczonej jeszcze na język polski.

Zachęcam również do przeczytania dokładnej analizy przyczyn Wielkiego Kryzysu oraz opisu działań Hoovera w książce Murray’a Rothbard’a „Wielki Kryzys w Ameryce”, która jest dostępna do pobrania bezpłatnie na stronie Instytutu Misesa.

Przekaż dalej

O autorze

Bloger ekonomiczny. Pasjonat austriackiej szkoły ekonomii. Autor strony prostaekonomia.pl. Kończył studia o kierunku Finanse i Rachunkowość. W wolnym czasie motocyklista i gitarzysta.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.