2013 rokiem metali szlachetnych?

0

Końca świata nie było. Rozpoczął się nowy, 2013 rok, który dla światowej gospodarki, polityków, inwestorów, ale przede wszystkim dla zwykłych ludzi, będzie okresem niezwykle trudnym. Czy zatem wobec kłopotów światowej gospodarki i zawirowań na rynkach akcji metale szlachetne wrócą do łask i na ścieżkę długotrwałych wzrostów?


Sytuacja na rynku złota budzi konsternację coraz większej grupy analityków, z ekspertami Goldman -Sachs na czele. To przecież 2012 rok miał być momentem, w którym miała zostać przekroczona magiczna granica 2000 dolarów z uncję.

Tymczasem kurs złota nie zbliżył się nawet do poziomu 1900 dolarów, jedynie dwukrotnie w ciągu roku (w lutym i październiku) ocierając się o granicę 1800 dolarów za uncję. Do rekordów więc droga bardzo daleka. Czyżby inwestorzy doszli do wniosku, że złoto nie jest już bezpieczną przystanią na trudne czasy i wepchnęli je w otchłań trendu spadkowego?

Nikt już nie wierzy w złoto?

Mysaver - magazyn o twoich pieniądzach

W złoto nie wierzy również NBP, który zdecydował o wstrzymaniu skupu tego kruszcu. Jak donosi Puls Biznesu, analitycy banku centralnego prognozują dalsze spadki na złocie i widocznie są o swoich racjach dość mocno przekonani. Ale brak zaufania do złota na świecie to z pewnością nie konsekwencja negatywnego nastawienia analityków NBP, a coraz większej liczby znaków zapytania i niestabilnej sytuacji przede wszystkim w amerykańskiej gospodarce.

Mimo okresu świątecznego i wcześniejszych obaw o koniec świata, kurs złota w końcówce 2012 roku ani drgnął. Mało tego, począwszy od połowy grudnia na dobre żegnaliśmy się z poziomem 1700 dolarów, kończąc rok niewiele powyżej 1660 dolarów. Czyżby więc obawy o trudny rok 2013 były przesadzone, a inwestorzy nie stracili jeszcze wiary w akcje?

Czy może rzeczywiście mamy do czynienia z definitywnym końcem wieloletniej złotej hossy, a stara jak świat zasada, że kłopoty gospodarcze i załamania na rynkach akcji oznaczały wzrost wartości tego najcenniejszego kruszcu odejdzie wreszcie do lamusa?

Oczy analityków zwrócone na polityków

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ sytuacja na rynkach finansowych jest niezwykle skomplikowana i zależna w dużej mierze od decyzji politycznych. Najlepszym tego przykładem jest coroczna walka amerykańskiego kongresu o osiągnięcie politycznego kompromisu w sprawie tzw. klifu fiskalnego. 100 senatorów i 435 reprezentantów kolejny rok z rzędu zafundowało całemu światu końcoworoczny koszmar, do ostatniej chwili próbując uniknąć automatycznego wprowadzenia drastycznych cięć i oszczędności.

Nieco mniej spektakularne, ale również niezwykle istotne są decyzje podejmowane na szczeblu europejskim, mające na celu ratowanie bankrutów południa Europy. Choć w końcu 2012 roku mniej uwagi poświęcano Grekom, Hiszpanom czy Portugalczykom, to sytuacja tych krajów spędza sen z powiek większości europejskich przywódców.

Patrząc z perspektywy inwestora, który chciałby swoje oszczędności ulokować w złocie, rok 2013 będzie mimo wszystko okresem, w którym najcenniejszy kruszec da zarobić (w 2012 roku było to tylko 6 proc.). Choć tu warto podkreślić, że kurs złota na koniec 2012 roku był niemal identyczny jak na jego początku (okolice 1650 dolarów za uncję).

Mimo że taka sytuacja może się powtórzyć, to w ciągu 2013 roku należy spodziewać się jeszcze większej zmienności, ponieważ krótkoterminowe konsekwencje kryzysu gospodarczego i pogłębiającej się recesji są niezwykle trudne do przewidzenia.

 

Kurs złota w 2012 roku (Źródło: Bankier.pl)

Początek roku będzie dla najcenniejszego kruszcu trudny, a jego kurs może spaść poniżej 1600 dolarów. Jednak czas metali szlachetnych, wbrew obawom analityków NBP, jeszcze nie dobiegł końca i rok 2013 z pewnością przyniesie w tym segmencie odbicie.

A może jednak srebro?

2012 nie był również rokiem srebra. Kurs tego metalu szlachetnego przypominał bardziej rollercoaster, kończąc rok na poziomie zbliżonym do styczniowego (okolice 30 dolarów za uncję). I choć w ciągu roku srebro dało inwestorom zarobić nieco więcej niż złoto (złoto 6, a srebro 9 procent), w opinii prawie wszystkich analityków ten, jak i większość innych surowców zawiodła. Czy zatem w 2013 roku możemy spodziewać się odbicia również na srebrze?

Wiele wskazuje na to, że wraz z ewentualnym wzrostem wartości złota, również i srebro wyjdzie z dołka. Wydaje się, że po grudniowych spadkach kurs srebra już od dna już się odbił i rozpoczyna powolny marsz w kierunku poziomu 35 dolarów za uncję, na których jednak nie był widziany od lutego 2012 roku.

Kurs srebra w 2012 roku (źródło: Bankier.pl)

Rynek surowców, w tym również srebra, choć uzależniony od światowej koniunktury gospodarczej, swojej szansy może wypatrywać w pogarszających się nastrojach na rynkach akcji. Końcówka roku na amerykańskich parkietach nie napawała entuzjazmem, co wynikało przede wszystkim z braku porozumienia w amerykańskim kongresie. (Dość zaskakujące w tym wypadku jest to, jak w grudniu radził sobie WIG-20. Polscy inwestorzy, nie patrząc na poczynania kolegów za oceanem, kupowali w najlepsze).

Amerykanie mają tyle powodów do zmartwień, że na dłuższy czas może to zniechęcić inwestorów do inwestowania w akcje, również w Europie. Tym samym otwiera się szansa dla mocno niedocenianych w ubiegłym roku kruszców, które w dłuższym okresie mogą znów okazać się bezpieczną przystanią na trudne czasy.

Redakcja RynekZłota24.pl

Pobierz bezpłatny e-book
Przekaż dalej

O autorze

Misja serwisu rynekzlota24.pl to rzetelne informowanie o inwestycjach alternatywnych i rynku metali szlachetnych. Naszym czytelnikom serwujemy mix najnowszych informacji rynkowych, ciekawostek, poradników i analiz. Prace redakcyjne opieramy o najbardziej aktualne informacje. Z nami łatwiej rozpoczniesz przygodę w świecie złotych inwestycji.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.