Co się dzieje z metalami szlachetnymi?

0

fot. Flickr.com/digitalmoneyworld/ccSytuacja na rynku metali szlachetnych od początku roku jest, delikatnie mówiąc, interesująca. Złoto, po wpadce dekady, powoli odrabia straty, mimo że końcówka miesiąca była niezwykle udana dla rynku akcji. Z bardzo ciekawą sytuacją mamy również do czynienia na rynku srebra, które wobec rekordowego popytu, nie może wzbić się ponad poziom 25 dolarów za uncję.

Choć w ciągu tygodnia srebro zyskało niemal 5 procent, to analiza kursu w dłuższym okresie nie wypada już tak okazale. W ciągu miesiąca srebro spadło o 14 procent, a w ciągu ostatniego półrocza z 32 do 24 dolarów, czyli o prawie 30 procent. Być może zeszłotygodniowy wzrost jest odzwierciedleniem rosnącego popytu na srebro – tu trzeba podkreślić, że popyt ten dotyczy w większej części srebra przemysłowego i produkcyjnego. Choć swoje pięć groszy dokładają także banki centralne i drobni inwestorzy.

Analitycy bez wiary w metale szlachetne

Lekkie ożywienie studzi jednak bank HSBC. Analitycy chińskiego giganta obniżyli docelowe ceny srebra na lata 2013-2014. Początkowo prognozowali, że kurs srebra będzie oscylował wokół 33 dolarów za uncję. Obecnie prognozowany na 2013 rok poziom ceny srebra obniżony został do 26 dolarów (z 33), a przyszłoroczny z 31 do 27.

Mysaver - magazyn o twoich pieniądzach

Tym samym analitycy dają jasny sygnał, że po srebrze, jako metalu szlachetnym, ale jednak bardziej produkcyjnym, nie należy spodziewać się w najbliższym czasie spektakularnych wzrostów. Jest to związane przede wszystkim z obecną kondycją innych metali szlachetnych i surowców oraz globalnej sytuacji makroekonomicznej.

Złoto powoli wychodzi z dołka, ale…

Analitycy banku HSBC stracili również wiarę w złoto. Co po „zjeździe” kursu nie powinno specjalnie nikogo dziwić. Poprzednie prognozy oscylowały wokół 1700 dolarów za uncję na rok 2013 oraz 1720 dolarów na 2014. Dziś to już odpowiednio 1542 i 1600 dolarów, co patrząc przez pryzmat dzisiejszego kursu (1473 USD) brzmi dość realnie.

Nadzieją na poprawę sytuacji, przynajmniej chwilową, jest rekordowy popyt na złote sztabki i monety. Mennice na całym świecie pracują ponad swoje możliwości, a i tak nie są w stanie odpowiedzieć na nieprawdopodobne zainteresowanie inwestorów indywidualnych. Takiemu obrotowi sprawy nie można się jednak dziwić. Jeśli nie kupować złota teraz, to kiedy? Przecież kurs złota spadł w kwietniu do najniższych poziomów od ponad dwóch lat.

Prognozy prognozami, ale co będzie dalej?

Sprawdzalność prognoz analityków odnośnie do ruchów na rynkach, pokrywa się coraz częściej ze skutecznościom prognoz meteorologów. I niestety, porównania te nie nastrajają optymistycznie. O czym to świadczy? Przede wszystkim o zmieniającej się i, jak nigdy do tej pory, trudnej do przewidzenia rzeczywistości. Czy w tak trudnych czasach zwolennicy kruszców mogą się jakoś zabezpieczyć, liczyć przy tym na zysk powyżej bankowej lokaty?

Dochodzimy powoli do sytuacji, w której liczba analityków pokrywa się z liczbą opinii dotyczących rynków akcji, surowców czy walut. Nikt jednak nie neguje jednego – że to, co zobaczymy na giełdowych i surowcowych wykresach, zależy od tego, jak największe gospodarki świata poradzą sobie z wymykającym się spod kontroli zadłużeniem.

Bo tu przede wszystkim leży główny problem wszystkich inwestorów. To prawda, że złoto swego czasu uchodziło za bezpieczną przystań, szczególnie w kryzysowych czasach. Ale na co zdadzą się złote inwestycje w sytuacji, w której bank centralny pogrążonego w gigantycznym deficycie kraju, wyprzedaje na lewo i prawo gromadzone z trudem i przez lata zapasy złota. Próbkę takie rozwoju zdarzeń mieliśmy ostatnio na Cyprze. Kurs złota zanurkował, a wszyscy zastanawiali się, co tak naprawdę się stało.

Choć teza, że to właśnie kryzys cypryjski był jedynym powodem nagłych spadków na złocie, jest kontrowersyjna i raczej trudna do udowodnienia. Był to efekt działania kilku czynników, na co wpływ miał zarówno kryzys zaufania inwestorów do złota, problemu gospodarcze Cypru, jak i lepsze od oczekiwań notowania spółek na największych światowych parkietach.

Czy w ślad za inwestorami indywidualnymi pójdą inni gracze na rynku i przystąpią do większych zakupów złota? Biorąc pod uwagę nastroje i ogólną sytuację makro, zdecydowany wzrost kursu tego kruszcu w ciągu najbliższego półrocza wydaje się jednak bardzo mało prawdopodobny. Po pierwsze dlatego, że lepszą, przynajmniej krótkoterminowo, opcją są obecnie akcje. Niemiecki DAX, czy amerykański NASDAQ od pół roku regularnie rośnie i na razie nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja miała się nagle odwrócić. Inwestorzy przyzwyczaili się, że poziom zadłużenia największych światowych gospodarek wcale nie musi przeszkadzać, przynajmniej w krótkim terminie, w inwestowaniu w akcje (wyjątek stanowi niestety giełda warszawska, która od początku roku jakoś nie może wyraźniej wejść w zielony kolor).

Po drugie, złoto to dla coraz większej liczby inwestorów jedynie część portfela inwestycyjnego. To prawda, że złoto jest obecnie „w dobrej cenie”. Ale też nikt rozsądny nie da nam gwarancji, że kryzys podobny do cypryjskiego już w żadnym innym europejskim kraju się nie powtórzy. Wtedy obawy o to, jak w takiej sytuacji zachowałby się kurs złota, mogłyby wystarczyć do powstrzymania nawet największych optymistów przed zainwestowaniem w ten szlachetny metal.

Redakcja RynekZlota24.pl

Przekaż dalej

O autorze

Misja serwisu rynekzlota24.pl to rzetelne informowanie o inwestycjach alternatywnych i rynku metali szlachetnych. Naszym czytelnikom serwujemy mix najnowszych informacji rynkowych, ciekawostek, poradników i analiz. Prace redakcyjne opieramy o najbardziej aktualne informacje. Z nami łatwiej rozpoczniesz przygodę w świecie złotych inwestycji.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.