Czy możliwa jest inflacja w systemie złotej waluty?

0

Podczas dyskusji na temat standardu złota jego przeciwnicy czasami wysuwają argument, że ów system monetarny niekoniecznie musi chronić nas przed inflacją. Mówią, iż przecież może zostać nagle odkryte jakieś bogate złoże złota, które z tego powodu rychło zaleje rynek. Jako przykład podają napływ złota i srebra do Hiszpanii w XVI w., który to miał spowodować niespotykaną inflację.

Jednak, niedawne badania dowodzą, że masowy napływ metali szlachetnych nie spowodował (przynajmniej w sposób bezpośredni) inflacji w XVI w. Francuscy naukowcy przeanalizowali spektrometrem masowym hiszpańskie monety od XVI do XVIII w. i – na podstawie porównania składu izotopowego – stwierdzili, że monety z XVI i XVII w. nie mają nic wspólnego ze srebrem andyjskim i meksykańskim, co wyklucza bezpośredni wpływ masowego napływu metali szlachetnych na tzw. rewolucję cenową w Europie.

Co więcej, gdy przyjrzymy się dokładniej faktom historycznym, okaże się, że od 1492 r., roczna produkcja złota nigdy nie zwiększyła ogólnych zasobów złota o więcej niż 5 proc. w danym roku, wliczając w to okresy „gorączek złota” (w tzw. normalnych czasach wahała się w przedziale 1–3 proc.). Nawet gdy będziemy analizować wyłącznie złoto używane w celach pieniężnych (bez metalu wykorzystywanego w przemyśle, sztuce i jubilerstwie), okaże się, że w latach 1800–1932 roczna produkcja wahała się między 1 a 12 proc. światowych zasobów złota, przy czym w „normalnych czasach” nie przekraczała 5 proc.(1).

Należy wreszcie zauważyć, że złoto odznacza się bardzo interesującą cechą, która praktycznie uniemożliwia trwały wzrost jego podaży. Otóż, ponieważ złoto jest niemal niezniszczalne, nowe zasoby mają coraz mniejsze znaczenie. Jak opisał to Harrison H. Brace:

Podaż złota opiera się głównie na masie metalu szlachetnego, który zebrano w ciągu wieków. Gdy występuje napływ od górników, uzupełnia on jedynie podaż od czasów starożytnych, do której stale dodawano pewne cząstki od najdawniejszych czasów. Każdy wpływ do zasobów, jednakże, po tym, jak wywarł swój efekt cenowy, sprawia, że wartość jest bardziej stabilna, gdyż zajmie już swoje miejsce w stałych zasobach. A każdy wzrost o daną wartość jest coraz mniejszym procentem, więc w późniejszym przypadku wielkiego napływu złota wpływ tych dodatków coraz bardziej się zmniejsza(2).

Mysaver - magazyn o twoich pieniądzach

Rozważmy to na przykładzie. Załóżmy, że na początku roku istniało 100 tys. ton złota, a produkcja roczna wyniosła 1 tys. ton. Oznacza to, że roczny przyrost wyniósł 1 proc. Załóżmy teraz, że produkcja złota rośnie do 1,5 tys. ton, czyli o 50 proc. Roczny przyrost podaży złota wzrósł tylko o 1,485 proc. Żeby całkowita ilość złota zwiększyła się o 4 proc. w drugim roku, firmy górnicze musiałby zwiększyć produkcję o 4 tys. ton – co oznacza wzrost o 300 proc. w ciągu roku(3)!

Tymczasem produkcja pieniądza papierowego praktycznie nie podlega żadnym ograniczeniom. Aby to unaocznić, proponuję analizę poniższego, bardzo wymownego wykresu. Widać wyraźnie, że w latach 1918–1971 tempo przyrostu podaży pieniądza bazowego nie było zbyt wysokie (wynosiło średnio 5 proc.), a przyśpieszyło dopiero w roku 1971 — czyli w momencie całkowitego odejścia od standardu złota przez Nixona (przypadek?!) — i do roku 2010 wzrastało, średnio rzecz ujmując, o 9 proc.

 

Wykres nr 1: Baza monetarna w USA w latach 1918–2011 Źródło: St. Louis Fed

Wnioski chyba dla każdego są oczywiste.

Arkadiusz Sieroń

(1) M. Skousen, Struktura produkcji, Fijorr Publishing, Warszawa 2011, s. 304-306.

(2) H.H. Brace, Gold Production and Future Prices, s. 112–113.

(3) Skousen, op. cit., s. 308.

 

Pobierz bezpłatny poradnik
Przekaż dalej

O autorze

Doświadczenie zawodowe zdobywał m.in. w Instytucie Misesa jako redaktor oraz w ING PTE jako młodszy analityk akcji. Posiada licencję doradcy inwestycyjnego nr 382. Zwolennik austriackiej szkoły w ekonomii. Prywatnie fotograf, podróżnik i szachista.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.