Odwilż na rynkach złota i srebra

2

Po obiecującym początku roku, rynek kruszców zawisł w próżni i nie potrafi podjąć decyzji, w którym kierunku podążać. Czyżby ostatnia odwilż dała się również we znaki inwestorom, którzy stracili zaufanie do złota i srebra?

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że obecna sytuacja panująca na rynkach odbiega od normy. Kryzys finansowy, choć według niektórych źródeł już ma się ku końcowi, wciąż jednak doskwiera wielu gospodarkom świata. Ale jedno pozostaje niezmienne. Sytuację na światowych parkietach na rynku walutowym i surowcowym determinują przede wszystkim dane płynące ze Stanów Zjednoczonych. A te w ostatnim czasie nie były wcale…złe.

Ameryko, dokąd pędzisz?

Największym zaskoczeniem dla analityków były dane odnośnie do zamówień na dobra trwałego użytku. Prognozy oscylowały wokół 1,7 procent., tymczasem w rzeczywistości wskaźnik ten wzrósł aż o 4,6 procent. Skąd to zainteresowanie danymi z USA, z punktu widzenia rynku złota? Jeśli dodać do tego sytuację na amerykańskich parkietach i przyzwoite dane płynące z innych wskaźników, znajdziemy odpowiedź, dlaczego złoto nie może poradzić sobie z przebiciem poziomu 1700 dolarów z uncję. Mało tego, obecnie nieco mu bliżej do 1650 i nie widać powodów, dla których kurs złota miałby nagle ruszyć w górę.

Źródło: Bankier.pl

Wnioski więc są w tym wypadku oczywiste. Inwestorzy dali wiarę niektórym agencjom ratingowym, że kryzys finansowy mamy za sobą i politykom, którzy poprzez zadłużanie się chcą ożywiać rozwój gospodarczy. I rzeczywiście krótkoterminowo taka strategia przynosi widoczne skutki. Niechęć do złota widać również na kontraktach terminowych, których czerwony kolor aż razi w oczy.

Rynek złota spokojnie oczekuje swojej szansy

Czyżby więc znów potwierdzała się stara jak świat reguła, że wzrosty na rynkach akcji i nawet krótkoterminowe ożywienie gospodarki odstawiają złoto na boczny tor? Biorąc pod uwagę emocjonalność rynków, jest to nawet rozsądne wyjaśnienie. Szybki zysk, podparty mocnymi argumentami fundamentalnymi (mimo że krótkowzrocznymi), jest lepszy, a na pewno bardziej efektowny, niż powolne spijanie pianki z inwestycji w najcenniejszy z kruszców.

Patrząc na kurs złota w dłuższym terminie widać, że wciąż jest szansa na śmielsze odbicie, jednak  sprzyjające warunki na rynku akcji i poprawiająca się kondycja amerykańskiej gospodarki powodują, że uwaga inwestorów bardziej skupiona jest na papierach wartościowych i instrumentach pochodnych. Ta sytuacja nie będzie z pewnością trwała wiecznie, a inwestorzy szukający swojej szansy w zakupie złota powinni zwierać szeregi i przystępować do śmielszych zakupów.

Jeśli nie złoto, to może srebro?

Niestety i dla rynku srebra przyszedł trudniejszy czas. Poprawa nastrojów w gospodarce i zielony kolor amerykańskich parkietów zaszkodził też kursowi srebra, które kolejny tydzień z rzędu nie może przełamać impasu niezdecydowania.

Poziom przekraczający nieco ponad 32 dolary za uncję wydaje się na razie trudny, a wręcz niemożliwy to przebicia. Inwestorzy patrzą obecnie na srebro jak na biedniejszego brata złota (całkiem zresztą słusznie), zupełnie nie wierząc, że ten surowiec może dać w najbliższym czasie zarobić.

Źródło: Bankier.pl

Znów jednak warto spojrzeć na notowania białego kruszcu w dłużej perspektywie. I to zarówno w odniesieniu do przeszłości, jak i przyszłości. Rzut oka w przeszłość wskazuje, że kurs w niedługim czasie może rozpocząć nieśmiały marsz w górę. Wszak obecny kurs srebra jest wyższy od listopadowych, ale przede wszystkim grudniowych minimów.

I podobnie jak w przypadku złota, srebro również oczekuje swojej szansy, upatrując nadziei w znaczących wzrostach na giełdzie, przede wszystkim amerykańskiej. Z drugiej strony poprawa koniunktury w gospodarce, może być dla srebra dobrym sygnałem, gdyż w przeciwieństwie do złota, kruszec ten wciąż pozostaje przede wszystkim surowcem przemysłowym.

Patrząc jednak z góry na sytuację zarówno na rynkach akcji, walut, jak i surowców, szczególnie przez pryzmat optymistycznych sygnałów płynących z amerykańskiej gospodarki, czeka nas niezwykle interesujący rok. Zdecydowana większość analityków i ekonomistów ostrzega, że najbliższe dwanaście (a już właściwie jedenaście) miesięcy, będzie testem wytrzymałości globalnej gospodarki i cierpliwości inwestorów.

Póki co, wydaje się, że wcale nie jest tak źle, a skrajnie pesymistyczne wizje kryzysu gorszego niż w latach dwudziestych ubiegłego wieku, nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Jednak, jak zwykle bywa w takich przypadkach, i w tym powinniśmy zachować czujność. Wystarczy jeden drobny szczegół, małe ognisko zapalne, aby stojąca na stabilniejszych, ale jeszcze wciąż słabych nogach globalna gospodarka runęła w przepaść. Wtedy wygranymi byliby z pewnością szczęśliwi posiadacze sztabek złota, zakopanych w przydomowych ogródkach albo sypialnianych sejfach.

Redakcja RynekZlota24.pl

Przekaż dalej

O autorze

Misja serwisu rynekzlota24.pl to rzetelne informowanie o inwestycjach alternatywnych i rynku metali szlachetnych. Naszym czytelnikom serwujemy mix najnowszych informacji rynkowych, ciekawostek, poradników i analiz. Prace redakcyjne opieramy o najbardziej aktualne informacje. Z nami łatwiej rozpoczniesz przygodę w świecie złotych inwestycji.

2 komentarze

  1. cały czas czekam na mocno czarną świecę TYGODNIOWĄ , myśle że będzie jakiś ruch bo LOP mocno urf3sł pwirae 10 000 w tydzień , szkoda tylko że dla naszego dobra GPW zaprzestała podawać pozycje GRUBASA ktf3ego podobno nie ma

  2. Zgubiłeś jedynie 300 pkt pisząc pwaire non stop o spadkach. Trzeba mieć tupet aby pisać, że to nic gdy nie potrafisz zarobić 10% z tego w jednym ruchu na futach. Tutaj największą siłe ma ego, a nie jakieś tam analizy czy zdrowe myślenie.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.