Czym są stopy procentowe i jak wpływają na WIBOR?

0

WIBOR to pięć liter, które nie pozwala spać po nocach posiadaczom złotowego kredytu hipotecznego. Kiedy rośnie, rosną raty i koszty obsługi zadłużenia. Ta tajemnicza dla wielu kredytobiorców wartość nie bierze się znikąd. U źródeł złożonego procesu leżą stopy procentowe.

7166708480_fa22354090_o

Właściwie stopa procentowa to coś, co potocznie nazywamy oprocentowaniem, czyli wyrażona w procentach opłata za pożyczenie kapitału. Jednak na potrzeby tego tekstu przyjmę potoczne rozumienie tego terminu. Stopy procentowe to seria wskaźników ustalanych przez banki centralne lub ich odpowiedniki. Większość z nich to oprocentowanie kredytów i depozytów w relacjach między bankiem centralnym i bankami komercyjnymi.

Stopy procentowe służą bankowi centralnemu do regulacji sytuacji na rynku pieniężnym. Manipulując ich wysokością można zmniejszyć lub zwiększyć ilość pieniądza w obiegu. Teoretycznie zwiększenie ilości pieniądza w obiegu pobudza gospodarkę, bo łatwiej o kredyt, ale jednocześnie może zwiększyć inflację. Zmniejszenie obiegu pieniądza teoretycznie powinno dać efekt odwrotny.

Czemu teoretycznie? Współczesna gospodarka i system finansowy to nadzwyczaj skomplikowane mechanizmy, na których działanie wpływa cała masa czynników. Przykładem jest sytuacja w ostatnich latach w USA, gdzie Bank Rezerwy Federalnej, pełniącej obowiązki banku centralnego w USA, rzucił na rynek ciężkie miliardy dolarów. Wzrost gospodarczy i inflacja ledwo drgnęły, za to zapanowała hossa na rynkach finansowych, bo dodatkowe pieniądze niemal w całości wchłonęły giełdy, nie wypuszczając ich do realnej gospodarki.

Mysaver - magazyn o twoich pieniądzach

Wróćmy jednak do stóp procentowych. W Polsce ustala je Rada Polityki Pieniężnej (RPP) zgodnie z ustawą o Narodowym Banku Polskim (NBP). RPP to organ decyzyjny NBP, w skład którego wchodzi prezes NBP (obecnie jest to Marek Belka) oraz dziewięciu członków powoływanych na sześcioletnią kadencję, po trzech przez prezydenta, Sejm i Senat. Ich zadaniem jest przede wszystkim dbanie, by inflacja utrzymywała się na z góry określonym poziomie, a także dbanie o wzrost gospodarczy, o ile nie koliduje to z ich podstawowym celem. Oczywiście to stan idealny, w rzeczywistości Rada podlega wielu naciskom politycznym.

RPP ustala cztery podstawowe stopy procentowe NBP:

  1. Stopa referencyjna to rentowność 7-dniowych bonów pieniężnych emitowanych przez NBP w ramach tzw. operacji otwartego rynku. Nie wnikając w szczegóły można powiedzieć, że bank emituje je, by ściągnąć nadmiar pieniądza z rynku, a skupuje, by rzucić na rynek dodatkową gotówkę.
  2. Stopa lombardowa to oprocentowanie, jakie stosuje NBP pożyczając bankom komercyjnym pieniądze pod zastaw papierów wartościowych. Innymi słowy bank komercyjny „przychodzi” do NBP, zastawia posiadane papiery wartościowe niczym złoty łańcuszek w lombardzie (stąd nazwa stopa lombardowa) i otrzymuje pożyczkę oprocentowaną w wysokości stopy lombardowej. Ta stopa jest również bardzo istotna dla zwykłych konsumentów, bo zgodnie z tzw. ustawą antylichwiarską wysokość oprocentowania jakiejkolwiek pożyczki nie może przekroczyć czterokrotności stopy lombardowej NBP.
  3. Stopa depozytowa to oprocentowanie, na jakie NBP przyjmuje depozyty od banków komercyjnych. U nas wciąż dodatnia (na dzień pisania artykułu 1%), ale np. Bank Szwajcarii i Europejski Bank Centralny wprowadziły ujemną stopę depozytową, czyli każą bankom płacić za możliwość przechowywania pieniędzy w banku centralnym. Odpowiednio niska stopa depozytowa ma zniechęcić banki do lokowania nadwyżek kapitału w banku centralnym, a zachęcić do wypuszczenia ich na rynek.
  4. Stopa redyskonta weksli to stopa, po jakiej NBP przejmuje od banków weksle spełniające określone warunki. Weksle nigdy nie były popularne w Polsce, więc ta stopa ma znacznie marginalne, choć uważnie śledzą ją studenci, bo od jej wysokości zależy oprocentowanie kredytów studenckich.

Poza podstawowymi stopami RPP ustala również Stopę rezerwy obowiązkowej. Nie jest to typowy instrument kontroli inflacji, choć wpływa na podaż pieniądza. O co chodzi?

Obecnie właściwie wszystkie banki świata działają w systemie rezerw cząstkowych. To znaczy, że pieniądze, które trafiają do nich od klientów (depozyty, ROR-y, etc.) są „przepakowywane” na kredyty i pożyczki i wędrują na rynek, nie są fizycznie przechowywane w banku. Dlatego tak niebezpieczne są „runy na banki„, kiedy masa klientów nagle chce wypłacić swoje pieniądze, bo może to spowodować utratę płynności nawet w zdrowych finansowo bankach. Stabilność systemu zapewniają rezerwy cząstkowe. Z każdego depozytu bank musi odłożyć pewien procent w banku centralnym. W Polce jest to obecnie 3,5%, a środki te są oprocentowane na 90% stopy referencyjnej (czyli obecnie 1,8%).

Wysokość rezerw obowiązkowych zależy od stabilności systemu i filozofii banku centralnego. W Chinach i Brazylii jest to 20%, ale już w strefie euro jedynie 1%. Oczywiście im niższa stopa rezerw obowiązkowych, tym więcej pieniądza trafia na rynek w formie kredytów.

Skąd się bierze WIBOR?

Fajnie że o tym piszesz, ale jaki to ma wpływ na nasze życie? Przecież nie trzymamy pieniędzy bezpośrednio w NBP” moglibyście zapytać. Owszem, ale to właśnie stopy procentowe są źródłem WIBORU i pokrewnych wskaźników.

WIBOR to akronim od Warsaw Interbank Offered Rate, czyli w wolnym tłumaczeniu „Stawka pożyczek na warszawskim rynku międzybankowym„. W dużym uproszczeniu jest to stawka, po której banki komercyjne pożyczają sobie nawzajem pieniądze, czyli cena pieniądza na rynku międzybankowym.

WIBOR jest wyznaczany w każdym dniu roboczym na tzw. fixingu WIBOR. Ustalają go największe polskie banki. WIBOR ma różne warianty, od jednodniowego po 12-miesięczny, ale zawsze oprocentowanie podawane jest w stosunku rocznym. Dla większości konsumentów znaczenie ma WIBOR 3M, czyli koszt pożyczki na trzy miesiące, bo to właśnie ten parametr najczęściej jest podstawą do obliczenia oprocentowania kredytu hipotecznego (lub innych o zmiennym oprocentowaniu). Z kolei na WIBOR 6M oparte jest oprocentowanie trzyletnich Obligacji Skarbu Państwa.

WIBOR ma też przełożenie, choć z reguły nie bezpośrednie, na oprocentowanie depozytów. Po prostu bankom nie opłaca się płacić za depozyty od osób fizycznych czy firm znacząco więcej niż wynosi WIBOR, bo wówczas taniej pożyczyć u konkurencji. Z reguły oprocentowanie jest nieco wyższe niż WIBOR, bo banki płacą tę cenę za przyciągnięcie klienta, któremu można wcisnąć kilka innych produktów, a także nie dają zarobić konkurencji.

Skąd banki biorą wysokość WIBORU? Niemal zawsze będzie to wartość pomiędzy stopą lombardową i stopą depozytową, najczęściej w okolicach stopy referencyjnej. Dlaczego? Bo nie ma sensu pożyczać konkurencji taniej niż stopa depozytowa. Lepiej włożyć te pieniądze do NBP. Nie ma sensu też brać pożyczki drożej niż po stopie lombardowej, skoro na taki właśnie procent można pożyczyć w NBP. Stopa referencyjna to z kolei wartość, po której zawierana jest większość transakcji otwartego rynku, które są dobrym punktem odniesienia.

Co wpływa na wysokość stóp procentowych?

W Polsce jest to przede wszystkim inflacja. NBP ma swój cel inflacyjny, do którego dąży. Od 2004 r. jest to 2,5%, co oznacza, że roczna inflacja powinna znajdować się jak najbliżej tego poziomu. Jeśli inflacja jest niższa (tak jak teraz) pojawia się presja na obniżenie stóp procentowych, by rzucić na rynek więcej pieniądza. Jeśli inflacja wzrasta ponad ten poziom, RPP zapewne podniesie stopy procentowe, by zniechęcić do brania kredytów, a zachęcić do oszczędzania, ściągając z rynku nadmiar pieniądza.

Jeśli inflacja jest poniżej celu, a wzrost gospodarczy jest słaby, RPP może obniżyć stopy, by wspomóc wzrost gospodarczy dzięki zwiększeniu dostępności kredytu. Jeśli inflacja jest powyżej celu, a wzrost gospodarczy jest słaby, RPP może podnosić stopy nieco wolniej, mając na uwadze kondycję gospodarki.

Żyjemy w epoce bezprecedensowo niskich stóp procentowych. Przewidywanie ich przyszłych wartości jest równie trudne, jak przewidywanie kursów walut czy akcji, ale często te złożone wskaźniki mają znaczące przełożenie na sytuację finansową setek tysięcy polskich rodzin.

Fot. Chris RubberDragon, Flickr.com, CC BY-SA 2.0

Przekaż dalej

O autorze

Z wykształcenia politolog, z zawodu specjalista od promocji i marketingu on-line. W wolnych chwilach prowadzi największy w Polsce blog o futbolu amerykańskim. Finansami i oszczędzaniem pasjonuje się nie mniej niż sportem a rynkiem złota i numizmatyką zajmuje się od wielu lat w teorii i praktyce.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.