Inwestycje alternatywne

0

Doradcy finansowi lubią czarować bajecznymi zyskami z inwestycji alternatywnych. Na takie propozycje „narażeni” są zwłaszcza zamożniejsi klienci. Czy warto rozważać inwestycje w sztukę, whisky czy produkty kolekcjonerskie?

distillery-barrels-591602_1280

Czym są inwestycje alternatywne?

Jak to zwykle bywa, inwestycje alternatywne to termin nieostry. Różne firmy używają go w różnym znaczeniu. Dla niektórych kupienie sztabki złota to inwestycja alternatywna. Na potrzeby tego tekstu zdefiniuję inwestycję alternatywną, jako ulokowanie pieniędzy w aktywa które nie są notowane na żadnym regularnym rynku. To znaczy odpadają wszystkie formy oszczędzania i inwestowania oparte na kruszcach (złoto, monety bulionowe), surowcach (ropa) czy żywności (pszenica). Co prawda do tej definicji pasuje mi numizmatyka, ale nie będę się w nią zagłębiał, bo na ten temat pisałem już wcześniej: Monety, numizmaty, medale – jak się w tym połapać? oraz Srebrne monety, czyli tańsze oszczędności w kruszcu.

W tym artykule skupię się na najpopularniejszych formach inwestowania alternatywnego: w alkohole, sztukę oraz szeroko rozumiane przedmioty kolekcjonerskie.

Inwestycje w whisky i wino

Nie każdy alkohol nadaje się do celów inwestycyjnych. Sensownych zysków można się spodziewać jedynie po whisky i winie.

Mysaver - magazyn o twoich pieniądzach

Na początek pewna kwestia terminologiczna: whisky to pisownia szkocka. Poza małymi wyjątkami oznaczane tak są trunki pochodzące z kraju kiltów i Nessie. Z kolei whiskey to pisownia irlandzka, a od irlandzkich imigrantów przejęli ją Amerykanie. Jeśli natraficie na trunek z „e” w nazwie, to zapewne powstał on na Zielonej Wyspie lub za Atlantykiem.

Nie ma co się oszukiwać: whisky jest bardziej ceniona przez smakoszy niż whiskey. Dobra whisky z biegiem czasu nabiera smaku, a stare, kilkunastoletnie lub nawet kilkudziesięcioletnie butelki stają się coraz rzadsze z prostego powodu: część jest spożywana. Mówimy tu jednak wyłącznie o whisky single malt, czyli pochodzącej z jednej beczki. W Polsce i na świecie popularne są whisky blendowane (np. Johnnie Walker), które są efektem zmieszania kilku whisky różnych rodzajów. Dla celów kolekcjonerskich blendowane trunki się nie nadają, choć do spożycia jak najbardziej.

Inną strategią jest wyszukiwanie butelek z nieistniejących już destylarni, które z biegiem czasu mocno zyskują na wartości.

Firma Rare Whisky Ltd. publikuje dwa indeksy obrazujące ceny tego trunku. Vintage 50 obrazuje zmiany cen 50 najdroższych „emisji” w historii. Icon 100 obrazuje zmiany cen „ikonicznych” butelek, czyli tych o największej płynności i najbardziej poszukiwanych przez kolekcjonerów. Vintage 50 wzrósł w ciągu ostatniego roku 8,77%, a Icon 100 12,99%.

Można też kupować specjalne, numerowane edycje kolekcjonerskie, w pięknych opakowaniach. Trzeba jednak nie lada znawcy i więcej niż odrobiny szczęścia, by stwierdzić, które z tych edycji w przyszłości zyskają na wartości.

Inwestycje w wino są jeszcze trudniejsze. Jasne, podstawowe zasady mogą być proste: są pewne poszukiwane przez znawców marki czy winnice, głównie francuskie. Im starsze wino tym lepsze. Ale na cenę wina ogromny wpływ ma rocznik, który może być „dobry” lub „zły”. A o tym decyduje pogoda podczas zbiorów winogron w konkretnym regionie, umiejętności wytwórców, a także moda. O ile większość konsumentów odróżni dobre wino od złego, o tyle odróżnienie dobrego od bardzo dobrego jest trudniejsze. Często więc „smakosze” zdają się na opinie profesjonalnych sommelierów.

wine-980249_1920

Inwestowanie w trunki wymaga sporej wiedzy lub sporej gotówki. Kupienie butelek znanych, cenionych roczników to często ogromny wydatek. Z kolei nabywanie na „rynku pierwotnym” wymaga niezwykle specjalistycznej wiedzy i dużej cierpliwości, bo na wzrosty cen trzeba z reguły poczekać kilka do kilkunastu lat. Dodatkowym problemem jest umiejętne przechowywanie butelek, tak by nie zepsuć ich zawartości, co jest osobną dziedziną wiedzy i wymaga warunków rzadko dostępnych w prywatnych nieruchomościach.

Problemem może być również wyjcie z inwestycji. Fakt, że jakaś butelka ma pewną wartość, nie znaczy że znajdziemy kupca po takiej cenie. Nie ma tu żadnego regulowanego, sformalizowanego rynku i trzeba liczyć na prywatne kontakty lub domy aukcyjne, które pobiorą słone prowizje.

Inwestycje w sztukę

Dzieła sztuki osiągają na aukcjach naprawdę zawrotne kwoty. Zwłaszcza artystów, których podziwiamy w najważniejszych muzeach świata. „Krzyk” Edvarda Muncha został sprzedany za niemal 120 mln dolarów. To kwota prawie równa rocznemu budżetowi Elbląga.

Wydawałoby się, że inwestycja w sztukę nie jest niczym trudnym: wystarczy znaleźć młodego, zdolnego artystę, kupić jakieś jego dzieła i trochę poczekać, by ustawić siebie albo przynajmniej swoich spadkobierców, na całe życie. Wszak sprzedana w 2012 r. wersja „Krzyku” pochodzi z końca XIX w., więc jak na wielkie dzieło sztuki nie jest taka stara. Ceny przekraczające 100 mln dolarów uzyskują też np. obrazy Pablo Picasso, który tworzył już w XX stuleciu.

mona-lisa-690203_1280

Mało kto ma pieniądze, żeby kupić dzieło uznanego artysty za kilkadziesiąt milionów dolarów. Poza tym większość należy do muzeów albo zapalonych kolekcjonerów, którzy niechętnie rozstają się ze swoimi obrazami czy rzeźbami. Dlatego pozostaje kupowanie tańszych owoców pracy młodych, jeszcze nieznanych malarzy czy rzeźbiarzy.

Jednak inwestowanie w sztukę to głównie kwestia wyczucia. Zwłaszcza w sztukę współczesną, gdzie przestały obowiązywać klasyczne kanony piękna. Można się oczywiście opierać na recenzjach, opiniach czy znawcach, ale tak naprawdę wszystko zależy od tak niewymiernych kwestii jak moda i gust.
Podobnie jak w przypadku alkoholi problemem może okazać się wyjście z inwestycji. Prowizje oraz znalezienie kupca chętnego na zapłacenie ceny uznawanej przez nabywcę za właściwą to główne problemy, które czekają na zbywcę.

Na plus takiego sposobu inwestowania można zapisać obcowanie ze światem sztuki, które czasem może rozwinąć się w pasję i dać nie tylko zyski, ale i niemałą satysfakcję.

Przedmioty kolekcjonerskie

Kolekcjonowanie to pasja, a wielu kolekcjonerów jest w stanie dać wielkie pieniądze, by dokupić brakujące okazy do swojej kolekcji. Możemy tu mówić o tradycyjnie kolekcjonerskich branżach, jak filatelistyka, numizmatyka czy antyki. Ale równie dobrze mogą to być etykiety do piwa, stare zabawki czy nawet programy meczowe sprzed stu lat.

Dodatkowo popularne telewizyjne programy, takie jak „Walka o bagaż” czy „Łowcy okazji” pokazują, jakoby kupowanie i sprzedawanie takich rzeczy było proste i nader zyskowne. Telewizja to jednak przede wszystkim rozrywka i nie we wszystko co widzimy na ekranie można wierzyć. Kupowanie i sprzedawanie jakichkolwiek przedmiotów kolekcjonerskich wymaga ogromnej wiedzy.

car-58080_640

Nieco łatwiej jest w numizmatyce i filatelistyce, które są branżami z długą tradycją. Istnieją doskonale zorganizowane społeczności pasjonatów tematu, wydawane są katalogi, a mimo to laikowi nie będzie łatwo odnaleźć się w temacie. A co dopiero przy mniej typowych przedmiotach.
Czy to znaczy, że nie da się zarobić na inwestowaniu w przedmioty kolekcjonerskie? Oczywiście że można. Trzeba jednak posiadać głęboką i systematyczną wiedzę dotyczącą tematu. Po prostu być pasjonatem. Więc jeśli wiesz wszystko na temat komiksów, warto szukać wartościowych edycji w antykwariatach. Jeśli uwielbiasz ceramikę, to na pchlich targach możesz znaleźć wartościowe filiżanki czy inne elementy zestawów. Musisz to jednak potraktować jako pasję, a nie źródło dochodów.

Inwestycje alternatywne to wysoce wyspecjalizowane pole inwestycji. Jeśli możesz połączyć inwestycje z pasją to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby stanowiły kilka procent twojego portfela inwestycyjnego. Jednak inwestując bez dogłębnej wiedzy stajesz się łatwym łupem dla naciągaczy.

fot. pixabay.com

Pobierz bezpłatny poradnik
Przekaż dalej

O autorze

Z wykształcenia politolog, z zawodu specjalista od promocji i marketingu on-line. W wolnych chwilach prowadzi największy w Polsce blog o futbolu amerykańskim. Finansami i oszczędzaniem pasjonuje się nie mniej niż sportem a rynkiem złota i numizmatyką zajmuje się od wielu lat w teorii i praktyce.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.