Czy opłaca się jeszcze oszczędzać?

0

Giełda na rekordowo niskich poziomach, podobnie zresztą jak stopy procentowe. Więc akcje i depozyty raczej sensu nie mają. Surowce tanie, o funduszach już nikt nie wspomina. Czy w tak nieprzyjaznych warunkach oszczędzanie ma jeszcze w ogóle jakikolwiek sens?

coins-912718_1280

Jakby komuś było mało, to jeszcze ten nieszczęsny rating – niewielu z nas rozumie, o co dokładnie chodzi, ale brzmi to groźnie i raczej źle się kojarzy. Najważniejsze, że został obniżony i mamy teraz trzy B. Przykładu nie daje nam też specjalnie nowa ekipa rządząca, która jakoś o oszczędzaniu nie wspomina, co rusz jednak słyszymy o nowych wydatkach, dodatkach i podatkach. To skoro nie ma jak oszczędzać i właściwie nikt tego nie robi, po co mielibyśmy robić to my?

“Jak żyć, pani premier?”

Przeciętny Polak nie ma lekko. Nie oszukujmy się, poziom jego ekonomicznej wiedzy jest taki sobie, żeby nie powiedzieć niski. O finansowej inteligencji nie ma co wspominać, bo tego w Polsce się raczej nie uczy. Zresztą nawet na świecie nie jest to zjawisko powszechne, aczkolwiek coraz częściej spotykane, szczególnie w Europie Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych.

Czym jest inteligencja finansowa? Wiele powstało formułek opisujących to zjawisko, aczkolwiek większość z nich nie oddaje do końca istoty zagadnienia. Nie chodzi wcale o to, żeby w ciągu roku stać się milionerem, albo żeby być w dziedzinie finansów teoretycznym specjalistą. Człowiek prawdziwie inteligentny finansowo to osoba, która ma minimalne pojęcie na temat finansów, ekonomii oraz procesów zachodzących w tym sektorze, ma do pieniędzy zdrowy stosunek, przede wszystkim potrafiąc odpowiednio nimi gospodarować, a co za tym idzie, jeśli jest potrzeba, wydawać więcej, oszczędzać, inwestować bądź ograniczać wydatki.

Święta w apartamencie od 260 zł/doba (4 os.) - SPRAWDŹ

 

Oczywiście o wiele łatwiej jest narzekać, że: a) za mało zarabiam, b) mamy kryzys, c) nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem, d) wszystkie trzy wcześniejsze odpowiedzi razem wzięte. Nie zmienia to jednak faktu, że w takim wypadku nasza finansowa sytuacja pozostanie zła, bądź beznadziejna, bo szanse na wygraną w “totka” w najbliższym czasie diametralnie nie wzrosną.

“Umiesz liczyć, licz na siebie”

Idąc dalej szlakiem wytyczonym przez ambitnie brzmiące hasło inteligencji finansowej, można odpowiedzieć od razu na pytanie postawione w tytule – oszczędzać opłaca się zawsze i bez względu na okoliczności, środowisko, giełdową czy gospodarczą koniunkturę należy to robić. I właściwie nie do końca ma znaczenie jak. Jeśli postawimy sobie cel, będziemy w stanie policzyć ile nam potrzeba środków do jego realizacji, a także potrafimy wykonywać najprostsze działania matematyczne (dodawanie, odejmowanie, mnożenie), to sukces jest niemal pewny, a powodzenie procesu zależeć będzie wyłącznie od naszej determinacji i konsekwencji.

10 złotych… przynajmniej tyle

10 złotych tygodniowo odkładane bez jakiegokolwiek zysku przez 20 lat da nam 10 000 złotych. Mało? A ilu z nas odkłada choćby taką kwotę? Wciąż połowa z nas nie robi tego wcale, zakładając, że “jakoś to będzie…”. Zapominamy jednak, że “jakoś”, to też znaczy “za coś… trzeba będzie żyć”.

Czy naprawdę tak trudno jest zrobić na kartce krótki bilans, budżet, policzyć wydatki, poszukać 10 proc. oszczędności? Większość z nas – pracujących, zarabiających pieniądze może, a nawet powinna sobie na to pozwolić. Zwykle zadziwiają nas nasze babcie, które przy 1100 złotych miesięcznej emerytury potrafią rocznie tyle samo oszczędzić. Nie jest tak? Brawo, Babciu!

Może kolejne słowa mało będą sprzedażową promocją czegokolwiek – złota, lokat, ROR-ów, IKE i setek innych dostępnych narzędzi służących lokowaniu czy pomnażaniu (tutaj akurat szału ostatnio nie ma) kapitału. Nie jest ważne, gdzie te pieniądze w końcu ulokujemy (ryzykowne rozwiązania bywają wszystkie, włącznie z trzymaniem gotówki w woreczku pod dywanem). Kluczowy jest sam fakt, że np. 10 proc. miesięcznych dochodów nie trafia od razu do rubryki “rozchody”. Jeśli na pierwszy rzut oka wydaje nam się, że takiej możliwości nie ma, to może czas na audyt domowych przychodów i wydatków.

Niższy abonament za telewizję (10 zł), komórkę (po co nam tyle internetu – 10 zł), weryfikacja miejsca zakupów bądź kupowanych produktów (20 zł), mniej jazdy samochodem, na korzyść biletu miesięcznego (30 zł) – to tylko niektóre przypadki, gdzie na pewno zaoszczędzić możemy. Ile tego w sumie jest? 70 złotych. Niby niewiele. Ale proszę podejść do tematu uczciwie, krytycznie wobec samego siebie, pomnożyć przez dwanaście miesięcy i na przykład o tyle samo lat.

Przy realnych szacunkach wyjdzie z tego kilkanaście tysięcy złotych. Wciąż dla niektórych mało. Ale czy na emeryturze będziemy narzekać, że możemy sobie pozwolić na wypłacanie dodatkowego 1.000 złotych miesięcznie? Będziemy? To proponuję poczekać do tego momentu. I oby wtedy nie okazało się, że jest to jedyny 1.000 złotych jaki będzie co miesiąc wpływał na nasze konto.

fot. pixabay.com

Pobierz bezpłatny poradnik
Przekaż dalej

O autorze

Analityk rynków finansowych oraz wpływających na otoczenie makroekonomiczne decyzji podejmowanych przez polityków. Specjalista ds. komunikacji - obecnie menedżer komunikacji giełdowej spółce Vantage Development. Absolwent studiów MBA, w trakcie których pod kierunkiem prof. Romana Skarżyńskiego, wieloletniego pracownika Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Waszyngtonie, napisał pracę dysertacyjną pt. „Wpływ marki oraz wizerunku na kondycję banków działających na polskim rynku w dobie globalnych kryzysów gospodarczych”. Po godzinach pracy zasłuchany w muzyce rozrywkowej i klasycznej miłośnik gór, dla którego największą wartością jest rodzina.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.