Preferencja czasowa i stopy procentowe

0

Przy standardzie złota i systemie pełnej rezerwy nie obserwujemy cykli boom/bust. Istnieją za to fluktuacje gospodarcze oraz złe i dobre inwestycje. Jednak ryzyko ponoszą banki, które udzielały pożyczki. Jedna branża może mieć problemy, podczas gdy inna może się szybko rozwijać. Nie ma natomiast zjawiska, w którym występowałoby nagromadzenie nietrafionych inwestycji. Nagromadzenie chybionych inwestycji może być spowodowane jedynie zmianami w sferze pieniężnej. To pieniądz bierze udział we wszystkich rynkowych transakcjach. Pieniądz nie jest bogactwem sam w sobie, jest jedynie odzwierciedleniem bogactwa. 

Nie kupujemy inwestycyjnego złota i srebra dla nich samych, kupujemy je po to, żeby przechować naszą siłę nabywczą w czasie i po to, żeby wymienić je na określone dobra w przyszłości. Kreacja nowego pieniądza, która obniża stopy procentowe, daje rynkowi fałszywy sygnał, że tych oszczędzonych dóbr (gdy oszczędzamy pieniądze, oszczędzamy również rzeczy, które można za nie kupić) jest wystarczająco wiele, do ukończenia rozpoczętych długoterminowych inwestycji. 

Tom Woods w swojej książce „Meltdown” podaje wyśmienity przykład funkcjonowania tego procesu. Wyobraźmy sobie dwóch szewców, którzy mają w planach wykonać po jednej parze butów. Każdemu z nich zajmie to 4 dni. Żeby nie umrzeć z głodu muszą w tym czasie jeść po jednym chlebie dziennie. Lokalny piekarz piecze 10 chlebów, dwa zostawia sobie, a resztę sprzedaje do hurtowni. Zarobione pieniądze odkłada na konto w banku. Ta kwota dostępna jest teraz na inwestycję dla szewców. Mogą wziąć pożyczkę z banku bez obawy, że chlebów nie wystarczy dla jednego z nich. Jest to sytuacja do utrzymania. Gospodarka będzie się rozwijać.

A teraz załóżmy, że w tej samej sytuacji piekarz wypiekł tylko 5 chlebów, jeden zachował, a resztę sprzedał i wpłacił pieniądze do banku. W tej sytuacji, dostępne zasoby to jedynie 4 chleby, więc wystarczą one, aby tylko jeden z szewców ukończył swój projekt. Bank jednak kreuje drugie tyle pieniędzy i udziela pożyczki obu szewcom. Szewcy działają w mylnym założeniu, że istnieje odpowiednia ilość chlebów, aby mogli wyżywić się w czasie wykonywania butów. Pierwszego i drugiego dnia kupią chleb, ale trzeciego okaże się, że chleba brakuje, a zatem ich projekt jest nie do utrzymania. Co więcej, zmarnowali bogactwo, bo stracili dwa dni i część materiałów potrzebnych do wykonania butów. Tak w dużym uproszczeniu wygląda sztuczny boom, który kończy się krachem.

Oczywiście gospodarka w tej chwili jest dużo bardziej skomplikowana i dużo więcej czasu zajmuje zorientowanie się, że zasobów nie wystarczy dla wszystkich, jednak mechanizmy są takie same, niezależnie od wielkości gospodarki.

Czemu warto to wiedzieć? Chociażby dlatego, żeby znać powód występowania cyklu boom/bust. Żeby nie dać się zwieść opiniom, że jesteśmy świadkami kolejnego kryzysu, którego „nikt nie mógł przewidzieć”. Od kilku lat stopy procentowe są na rekordowo niskich poziomach. Szkoda już została poczyniona. Rynek w którymś momencie będzie chciał oczyścić się z chybionych inwestycji. Widzimy już w tej chwili załamanie się cen surowców oraz spadki na światowych giełdach. Bądźmy przygotowani na ewentualność kolejnego kryzysu. Lokujmy chociaż część swoich oszczędności w złoto i srebro, gdyż nie wiemy jak banki centralne zareagują na spadek podaży pieniądza, który często towarzyszy kryzysom. Być może próbując nie dopuścić do spadku cen, a do tej pory tak właśnie robiły, wywołają hiperinflację. To odbije się bardzo negatywnie na osobach posiadających oszczędności w walutach fiducjarnych.

Pobierz bezpłatny poradnik
Przekaż dalej

O autorze

Bloger ekonomiczny. Pasjonat austriackiej szkoły ekonomii. Autor strony prostaekonomia.pl. Kończył studia o kierunku Finanse i Rachunkowość. W wolnym czasie motocyklista i gitarzysta.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.