7 rad jak NIE inwestować w złoto

19

Rynekzlota24.pl prowadzi swoją misję od 1 czerwca 2011 roku. Przez cały ten czas piszemy o inwestowaniu w metale szlachetne i o ich rozlicznych zaletach. Dziś będzie tekst przewrotny. Napiszemy, jak NIE inwestować w złoto.

jak_nienalezy_inwestowac_w_zloto

1) Przede wszystkim nieustannie obserwuj notowania! To podstawa.

Obserwuj i działaj – to powinno być Twoją maksymą. Kupuj, gdy tylko złoto zaczyna drożeć, sprzedawaj przy najmniejszym choćby drgnięciu w dół (jeżeli zaraz potem drgnie w górę – kupuj!). Stosowanie tylko tej jednej zasady uczyni z Ciebie prawdziwego NIEinwestora.

2) Kupuj złoto gdy jest drogie!

To znaczy, że ma wtedy większą wartość.

3) Ale kupuj jak najtaniej!

Kupuj tylko u najtańszych dostawców. Dawniej można było znaleźć mnóstwo taniego złota na Allegro, ale z jakiegoś błahego powodu (oszustwa, naciąganie, falsyfikaty), Allegro wypięło się na złoto. Znajdź zatem jakiegoś małego, nikomu nieznanego dostawcę, którego sklepik mieści się w mieszkaniu (albo który w ogóle nie podaje adresu swojego sklepu) i kupuj u niego. Tacy ludzie potrafią mocno zejść z ceny, zwłaszcza, gdy zdecydujesz się poczekać na towar trzy miesiące.

4) Kupuj duże ilości małych gramatur.

Prawdziwy NIEinwestor kupuje tylko i wyłącznie sztabki o wadze 1 g. Najlepiej tzw. „gołe”, czyli niezamknięte w szpetnym Certipacku czy Kinebarze (będzie łatwiej panu Kaziowi z Lombardu poskrobać czy pokropić kwasem).

Brakuje mi racjonalnych argumentów – małe gramatury to po prostu lepsza NIEinwestycja :)

5) Nie kupuj złota LBMA!

Mówi się, że to gwarancja, że złoto jest prawdziwe, i że było wydobywane w cywilizowanych warunkach, bez łamania praw człowieka. NIEinwestor wie, że to tylko marketingowa ściema, która podnosi koszt sztabki czy monety. To, że złoto pochodzi z kraju, o którym nigdy nie słyszałeś (np. Suazi albo Dżibuti), nie znaczy jeszcze, że jest „krwawe” albo fałszywe. Podobnie zresztą ma się sprawa z diamentami.

6) Nie kupuj znanych monet!

Zamiast Wiedeńskich Filharmoników czy Kanadyjskiego Liścia, lepiej zainwestuj w monety z czasów Imperium Rzymskiego. Są stare, więc na pewno cenniejsze. Popytaj w takich uznanych i prestiżowych centrach handlowych jak dworzec Świebodzki we Wrocławiu. Na pewno jest tam jakiś tajemniczy pan Wiesiek w płaszczu, który ma wszystko, czego potrzebujesz, łącznie ze skarbami Atlantydów.

7) Nie sprzedawaj tam, gdzie badają złoto! Na pewno znajdą coś, co im się nie spodoba!

Wiadomo jak to jest. Facet coś podrapie, kapnie kwasem i powie, że próba nie taka. Metody, które precyzyjnie potrafią określić próbę złota, to jakieś sztuczki jajogłowych. Prawdziwy NIEinwestor idzie tam, gdzie złoto bada wytatuowany facet w podkoszulku, metodą „na ucho” lub „na ząb”.

 

To oczywiście rady jak NIE inwestować w złoto. Jeżeli chcesz wiedzieć, jak inwestować w złoto, pobierz nasz e-book „ABC Inwestora”, w którym poruszane są praktyczne zagadnienia dotyczące zakupu metali szlachetnych w celach inwestycyjno-oszczędnościowych:

 

Przekaż dalej

O autorze

19 komentarzy

  1. takiu-sertako na

    Panie Bartoszu. Z całym szacunkiem, ale pleciesz farmazony w pkt. 4.
    Przeciętny Polak jeżeli ma na utrzymaniu rodzinę, mieszkanie, samochód a i praca niepewna to nie masz szans, by taki obywatel pozwolił sobie na inwestowanie w choćby 0.5 grama miesięcznie. Osobiście nie znam żadnej osoby w swoim środowisku, która by inwestowała w złoto, lub też się do tego nie przyznaje.
    1 gramowe sztabki choćby były tanie to dla Polaka są zawsze za drogie.
    Przykład – w Polsce spawacz na umowie agencyjnej dostanie 1500 zł na start.
    W Niemczech 1600 euro (odliczając wynajem i wyżywienie zostanie mu skromne 3500-4000 zł).
    Proszę mi powiedzieć który z tych Panów pozwoli sobie na inwestowanie ?

    PS: łysych sztabek nie spotkałem, – owszem są bez certipacków, ale za to w tekturce i z cert. np. IAR.

    Pozdrawiam.

    • Bardzo dziękuję za komentarz :)
      Tekst traktuje o tym jak NIE inwestować. Korzystniejszą opcją będzie odłożenie na sztabkę choćby 10g, lub zakup srebra (w chwili, gdy to piszę, srebrny Filharmonik kosztuje ok. 79 zł). Sztabki 1g mogą być np. świetnym prezentem. Z pewnością niektórzy kupują sztabki 1g jako formę zabezpieczenia.

      Za „skromne” 3500-4000 zł można spokojnie odłożyć na uncję rocznie :)

      Faktycznie ciężko o łyse jednogramówki. Tym bardziej jest podejrzane jeśli ktoś taką znajdzie.

    • witam
      jestem pracownikiem ochrony czyli można powiedzieć ,że moje zarobki są o wiele poniżej krajowej,pomimo tego z każdej wypłaty przeznaczam 10 procent na przyszłą emeryturę i kupuję sobie
      te meleńkie sztabki lub monety bulionowe srebrne.Jak się chce to można.

  2. Dzień dobry.
    Panie Bartoszu, w tym artykule dokładnie Pan ujął, w jaki sposób myśli o złocie przeciętny obywatel.Nasuwa mi się wniosek, że złoto jest dla tych NIEprzeciętnych- myślących inaczej :)
    Uważam, że w dzisiejszych czasach spokojnie każdy może być posiadaczem kruszców, jest jeden warunek- trzeba chcieć !
    Pozdrawiam

  3. Witam,

    Mam pytanie o nie inwestowanie w małe gramatury złota. Na czym polega różnica jeśli kupię kilogram złota w jednej sztabce a kilogram złota w 200 małych sztabkach skoro mamy tą samą wagę?

    Pytam się dlatego, że interesuje mnie inwestycja w większą ilość małych sztabek na wypadek załamania gospodarki, utraty wartości pieniądza itd. Wydaje mi się, że w wymienionych sytuacjach dużo bardzie opłacalne jest sprzedawanie małych ilości złota bo kursy mogą być różne, a dwa że chyba będzie to dużo bezpieczniejsze…

    • Różnica tkwi w cenie, a ściślej – w tym, co wystaje ponad SPOT. Koszt wyprodukowania sztabki 1 kg nie jest proporcjonalnie większy do koszty wyprodukowania sztabki 1 g. Podobnie z kosztem wprowadzenia na rynek, chociaż akurat np. ze względu na znacznie wyższą wartość, transport sztabki 1 kg będzie znacznie większy niż sztabki 1 g.

      Jednym słowem – 1000 sztabek 1 g kosztuje więcej niż jedna sztabka o wadze 1 kg.

      Choć oczywiście argument, który Pan podaje jest w pełni racjonalny.

      • 1 kg nie jest dobrym przykładem – bardzo trudno taki gabaryt kupić (ktoś szybko policzy jaka to będzie kwota? – moim zdaniem astronomiczna!), a później bardzo trudno go sprzedać. Najlepiej jednak porównać 1 oz (31,1 g) z 1 g lub 0,5 g. Tak, jak autor artykułu, jestem zdania, że można przez rok na uncję odłożyć. Oczywiście wspominając o spawaczu, warto by jeszcze wspomnieć o paniach sprzątających w szkołach, albo o panach z WPO, dzięki którym nie toniemy w śmieciach.
        Nie ubliżając jednak żadnemu zawodowi – jak wiadomo, żadna praca nie hańbi – należy zauważyć, że ogólnie inwestowanie wymaga wiedzy, a ta wymaga systematyczności i przygotowania do jej zdobywania. Taki spawacz raczej nigdy nie miał czasu, by wiedzę zdobywać – uczyć się. Gdyby było inaczej, byłby panem mgr inż. i na pewno zarabiałby jakieś 3-5 razy więcej. Inna sprawa, że jeśli wykwalifikowany spawacz znalazł czas na języki obce, to też może zarabiać 1600 euro i miesięcznie oszczędzać 4000 zł… – takie mamy teraz czasy!
        A wtedy czy inżynierowi, czy spawaczowi na „saksach”, już łatwiej odłożyć te 400 zł miesięcznie (lub 200) na uncję (lub 1/2) Au – i raz w roku, gdy widzimy dziwny dołeczek na wykresie dokonujemy zakupu.
        Reasumując – zgadzam się, że 0,5 g lub 1 g, ew. 1/20 oz, to niezbyt dobry pomysł. Ale już 1 oz Au jest całkiem realne – choćby raz w roku. Zauważmy jakie ceny były 2 lata temu, a jakie mamy teraz. I jakie trudne czasy – a złota nie da się dodrukować…

        • W przypadku złota nie jest duża wiedza inwestycyjna, a raczej rozumienie samego złota – po co jest i jak się nim posługiwać. Złoto kupują rolnicy czy nawet emeryci. Wielu z nich dlatego, że kojarzy z dawnych czasów, że złoto było bezpieczną formą przechowania pieniędzy. Paradoksalnie do złota najciężej przekonać graczy giełdowych i forexiarzy, którzy zaczynają rozkładać je na czynniki pierwsze i analizować wykresy :)

  4. Moim zdaniem pomimo, że wiele osób podchodzi do tematu sceptycznie w tej chwili jest najlepszy moment aby zacząć inwestować właśnie w surowce. Wiadomo, że w przypadku niepewnej sytuacji politycznej wiele krajów ucieka w surowce, a to sprawia, że ceny powinny rosnąć, w tej chwili jest masa konfliktów na świecie. Tym bardziej, że w tej chwili zakup złota to żaden problem takie miejsca jak Mennica Staropolska czy banki oferują taką możliwość praktycznie od ręki i bez żadnych problemów.

    • Po co ta kryptoreklama? Mennic oraz „mennic” jest wiele w Polsce – i mają różne nazwy. Naprawdę uważasz, że to jest najlepsze miejsce na promowanie jednej z nich?
      Mnie po tym wpisie od razu odrzuca od mennicy, której nazwę wymieniłeś – myślę, że inni mają podobny odruch. A banki, to raczej pomysł dla emerytów (tych umysłowych oczywiście, a nie tych, co w końcu uzyskali prawo do emerytury, do których zawsze miałem i będę miał szacunek).
      Takie teksty nie przystoją inteligentnej osobie…

  5. Dokładnie zgadzam się z komentarzem który skrytykował punkt 4. jeśli kupujemy duże ilości to lepiej o większej gramaturze bo otrzymujemy lepszą cenę. Chyba, że chodzi o zakupy regularne, ale mniejszych ilości bo np. tylko tyle jesteśmy wstanie odłożyć z pensji. Z drugiej strony warto zaznaczyć, żeby kupować w pewnych miejscach. Mennica Staropolska , banki (chociaż te mają wysokie kursy), a unikać kupowania złota w postaci jakiś funduszy – zresztą myślę, że amber gold już niektórych nauczył tego, żeby nie wierzyć w niektóre cuda. Tak czy inaczej rynek złota myślę, że w przyszłym roku będzie przeżywał dość fajne czasy.

    • Czyżby pracownicy pewnej mennicy udzielali się na forum konkurencji? Tylko po co? Naprawdę tak mało macie klientów? Desperacja?

  6. tez zastanawiam sie nad inwestowaniem w złoto. To chyba jedna z bardziej pewnym inwestycji. Przy lokacie czy koncie oszczędnościowym nie mamy możliwości na aż taki zysk. Wydaje mi się że zakup sztabek złota to jedno z lepszych rozwiązań. Widziałam nawet że dobre ceny złota ma grupa Silesia2000 . Te inwestycje sa coraz bardziej opłacalne.

  7. Świetny artykuł tak swoją drogą. Rzeczywiście zbiór wszystkich absurdalnych stereotypów, którymi kierują się polscy „inwestorzy”, których wiedza często jest powierzchowna.
    Moim zdaniem warto mieć przynajmniej część swoich oszczędności w złocie. Można je szybko spieniężyć, nie tracąc przy tym zbyt wiele. Sama kupowałabym raczej monety, bo te zawsze mają dodatkowo wartość kolekcjonerską. Można poczekać później na kolekcjonera, który zapłaci więcej, ale też można szybko sprzedać w takich miejscach jak Coinart (lepiej nie w skupach złota, bo tam to pójdzie na przetop i dostaniemy tylko wartość kruszcu).

  8. Moim zdaniem warto inwestować w kruszce. To na pewno jakaś lokata kapitału, a po drugie zabezpieczenie na gorsze czasy, bo przecież nigdy nie wiadomo co czeka nas w przyszłości. Wydaje mi się, że ciężko odnaleźć „złoty środek”, bo wszystko faktycznie zależy od tego jakim kapitałem dysponujemy. Jednak moim zdaniem dla chcącego nic trudnego. Zawsze żeby osiągnąć cel, profit potrzeba czasu i cierpliwości. A co do serwisów internetowych – po wycofaniu się allegro.pl z rynku wtórnego przerzuciłem się na otozloto.pl z uwagi na coraz większą popularność. Wytrwałości Panowie! :)

    • Tutaj jest lista producentów posiadających akredydytację: http://www.lbma.org.uk/refiners-gold-current
      Mennicy Polskiej tam nie ma, więc może być problem z odsprzedażą sztabek i monet ich produkcji za granicą. Nie jest to niemożliwe, ale może się okazać, że zostaną skupione jako złom, ponieważ kupiec zechce je rozwiercić.

      Co do sprawdzonego modelu biznesowego, tym raczej chyba nikt się nie chce specjalnie dzielić :)

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.