Rok 2015 nie będzie łatwy

1

Wszystko wskazuje na to, że będzie to rok niezwykle interesujący, żeby nie powiedzieć „gorący”. Nasze krajowe podwórko zdominują zapewne wybory – prezydenckie i parlamentarne. Jednak o wiele bardziej istotne są możliwe scenariusze dotyczące rozwoju sytuacji na rynkach finansowych, w tym także na rynku złota. 

5857354935_6227a11f2f_b

Jedno nie ulega wątpliwości – czasy są niespokojne, a konsekwencje wydarzeń coraz trudniej przewidywalne. Rok 2014 pokazał jak wiele na całym globie jest punktów zapalnych (w tym również w rozumieniu gospodarczym), a także, że niczego tak do końca nie możemy być pewni.

Polska w cieniu wyborów

Globalne rynki finansowe oczywiście nie będą specjalnie zwracać uwagi na polskie wybory. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że tym razem system zliczania głosów zadziała, bo w przeciwnym razie światowa opinia publiczna naprawdę zacznie wierzyć, że demokracja w Polsce jest zagrożona.

Wynik wyborów prezydenckich jest raczej przesądzony. Pozycja Bronisława Komorowskiego, a przede wszystkim przyjęta przez niego polityka i strategia działania gwarantują mu zwycięstwo. Inna sprawa, że wynika to też z braku, bądź słabości kontrkandydatów. Niezależnie od tego, kogo w rezultacie wystawi opozycja, sukcesem na miarę możliwości będzie doprowadzenie do II tury.

Mniej przewidywalne są wyniki wyborów parlamentarnych – tutaj zdarzyć może się naprawdę wszystko, włącznie z wejściem do parlamentu Nowej Prawicy, czy uzyskania przez PSL dwucyfrowego, zaczynającego się od „2” wyniku. Mało prawdopodobne jest, że po wyborach rządzić będzie Prawo i Sprawiedliwość, choć nieprzewidywalność polskich polityków zatacza coraz szersze kręgi, więc nie powinniśmy być zdziwieni, jeśli powstanie naprawdę egzotyczna koalicja. Nie zapominajmy, że żądza władzy jest czasem silniejsza od racjonalnych przesłanek, czy długoterminowych celów partyjnych.

Konflikty na świecie dalej trząść będą rynkami

To chyba największe zmartwienie światowych przywódców, ekonomistów, analityków, ale także przedsiębiorców. W zeszłym roku na własne oczy przekonaliśmy się, że pokój jest sprawą jedynie iluzoryczną, a dziś coraz częściej mówi się, że znaleźliśmy się u progu nowej zimnej wojny.

Świat, jako system naczyń połączonych, coraz gorzej znosi przeróżne konflikty, które swoje piętno odciskają także na kieszeniach przedsiębiorców, inwestorów, ale i zwykłych ludzi. Wojnę na granicy rosyjsko-ukraińskiej znamy jedynie z mediów, a jedyne co do nas tak naprawdę dotarło, to wzrost popytu na polskie jabłka i produkty pochodne. Ale sprawa jest o wiele poważniejsza, bo aktualnie na horyzoncie nie widać jakichkolwiek sygnałów, aby sytuacja miała się poprawić. Rosja straszy swoich obywateli zagrożeniem ze strony NATO, skazując się na jeszcze większą izolację. A pamiętajmy, że jesteśmy od Rosji uzależnieni energetycznie, a wielu polskich przedsiębiorców funkcjonuje dzięki współpracy z rosyjskimi podmiotami. A to przecież tylko wierzchołek góry lodowej.

Rosja marzy o „wykończeniu” dolara. Póki co nie ma na to szans, rosyjska waluta jest najsłabsza w historii i każdego dnia walczy o przetrwanie. Ale nie zapominajmy, że ranne zwierze jest czasem o wiele bardziej niebezpieczne, niż żywe, a także, że Rosja jest członkiem grupy BRICS, która ma ambicje stać się światową potęgą gospodarczą.

Miejmy nadzieję, że rok 2015 przyniesie tak bardzo oczekiwane rozwiązanie tej póki co patowej sytuacji. Pogrążona w kryzysie Rosja wreszcie przejrzy na oczy i powstrzyma swoje związane z kolejnym aneksjami plany. Walka z zachodem – na jakimkolwiek polu – kompletnie jej się nie opłaca. Tę prawdę rozumie coraz więcej Rosjan. Jednak wciąż nie rozumiem jej rosyjski przywódca.

Czy kurs złota wreszcie odbije?

Oczywiście wszyscy (uczestnicy rynku złota) chcielibyśmy, aby na rynek wreszcie wróciła wiara w złoto. I choć dalecy jesteśmy od dominującego w opiniach analityków pesymizmu i negatywnych prognoz, że złoto spadnie poniżej 1000 dolarów za uncję, to rzeczywiście wszystko wskazuje na to, że przynajmniej pierwsza połowa roku będzie okresem, kiedy złoto nie będzie wyraźnie drożało.

Wszystko dlatego, że trudno znaleźć krótkoterminowe fundamenty dla uzasadnienia tych wzrostów. Dolar ma się ostatnio przynajmniej dobrze, a to właśnie w jego ewentualnej słabości można by było doszukiwać się szans na wzrost wartości złota.

Nie porywa także popyt na złoto, nie wspominając o sytuacji na rynkach akcji. Choć na Wall Street mieliśmy w końcówce roku do czynienia z lekką zadyszką, to od października dominuje tam trudny do opanowania entuzjazm. Mało tego, wszystko wskazuje na to, że wspomniany wcześniej lekki dołek będzie poziomem wsparcia dla kolejnego odbicia.

Indeks S&P500 na przestrzeni ostatnich pięciu miesięcy (źródło: Stooq.pl)

Indeks S&P500 na przestrzeni ostatnich pięciu miesięcy (źródło: Stooq.pl)

 

Niestety. Musimy zacząć oszczędzać

Zeszły rok pokazał (nie po raz pierwszy zresztą) także jedną, dość bolesną, ale niezwykle istotną prawdę – jesteśmy skazani wyłącznie na siebie, czego symbolem były drastyczne cięcia środków w OFE. Mowa oczywiście o niewydolności systemu emerytalnego i procesie zabezpieczania funduszy na przyszłość.

Życzymy oczywiście wszystkim, aby środków do życia mieli pod dostatkiem i aby każdego stać było na zostanie rentierem (nie mylić z rencistą). Ale w przypadku gdyby jednak ten plan się nie powiódł, nie ma innego wyjścia – o przyszłą emeryturę (szczególnie młodsze pokolenia) musimy zatroszczyć się sami, nie licząc w tym wypadku w żadnym stopniu na państwo.

Narzędzi do efektywnego lokowania środków nie brakuje – jednym z nich jest tanie obecnie złoto i oparte na nim rozwiązania. Wszystko zależy jednak od naszego podejścia do tego procesu (odpowiedzialnego), a ponad wszystko od naszej wytrwałości i konsekwencji. Zasady od lat pozostają niezmienne – odkładanie nawet niewielkich kwot, ale regularnie, dzięki efektowi procentu składanego, pozwoli na zgromadzenie odpowiedniej sumy na przyszłość.

Zadanie trudne, wymagające oszczędności i zaciągnięcia pasa. Ale czy nie jest teraz do tego najlepszy moment (nowy rok). Zadajmy sobie tylko jedno pytanie – czy przeżylibyśmy, jeśli zarabialibyśmy o 5-7 procent mniej? Oczywiście, że tak. I akurat tę sumę możemy zacząć odkładać. Od zaraz.

 

Fot. Images Money, Flickr.com, CC BY 2.0

Pobierz bezpłatny poradnik
Przekaż dalej

O autorze

Analityk rynków finansowych oraz wpływających na otoczenie makroekonomiczne decyzji podejmowanych przez polityków. Specjalista ds. komunikacji - obecnie menedżer komunikacji giełdowej spółce Vantage Development. Absolwent studiów MBA, w trakcie których pod kierunkiem prof. Romana Skarżyńskiego, wieloletniego pracownika Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Waszyngtonie, napisał pracę dysertacyjną pt. „Wpływ marki oraz wizerunku na kondycję banków działających na polskim rynku w dobie globalnych kryzysów gospodarczych”. Po godzinach pracy zasłuchany w muzyce rozrywkowej i klasycznej miłośnik gór, dla którego największą wartością jest rodzina.

1 komentarz

  1. Już zaczyna się nie łatwy szczególnie dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Jak co roku rząd zwiększa najniższą krajową a razem z nią składki ZUS. W tym roku kolejne drastyczne zwiększenie składek, których łączna suma sięgnie już 1100 zł. I co w związku z tym? Znowu odpadnie część małych firm, część będzie kombinować na inny sposób a osoby zatrudniające po kilka kilkanaście osób zafundują kilku pracownikom zwolnienia bo nie będą w stanie ponosić już tak wysokich kosztów związanych z zatrudnieniem pracownika.. Taką oto pomoc od Państwa otrzymują w naszym kraju przedsiębiorcy!

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.