Szaleństwo kursu franka. Co będzie dalej?

0

Wczorajszego dnia frankowi kredytobiorcy na pewno nie zaliczą do udanych. Postarał się o to Narodowy Bank Szwajcarski, który postanowił dać sobie spokój z bronieniem kursu swojej waluty. Obniżył stopy procentowe do -0,75 proc. chcąc zniechęcić inwestorów do franka.

2517707985_07276a4931_b

I to na pewno się Bankowi Szwajcarii udało, przynajmniej w Polsce. Frank ma w kraju nad Wisłą fatalny wizerunek i jest z pewnością najbardziej znienawidzoną przez Polaków walutą. Nawet bardziej, niż rubel.

Co wiemy na pewno?

Po pierwsze to, że rynek walutowy stał się zupełnie nieprzewidywalny oraz że padł mit o wizerunku franka jako jednej z najbardziej stabilnych walut świata. Wynika to przede wszystkim z faktu, że w ostatnich latach, a szczególnie w ostatnich miesiącach bardzo zmienił się globalny system finansowy i istniejące na nim zależności.

Europa nie potrafi sobie poradzić z kryzysem, z którego wyszła gospodarka amerykańska. A to osłabia jej stabilne do tej pory fundamenty, wprowadza na rynki emocje oraz daje pole do popisu spekulantom. Odczuwają to również Szwajcarzy, którzy chcieli zrobić wszystko, aby ich waluty nie ciągnęło na dno euro.

Po drugie, wiemy, że obecnie na rynku dominują wyłącznie emocje. I do póki nie opadną, wszyscy kredytobiorcy powinni zachować zimną krew i nie podejmować pochopnych decyzji. Ile czasu będzie to trwało? Emocje opaść powinny już jutro, aczkolwiek na ustabilizowanie sytuacji potrzeba zapewne kilku dni.

Dlaczego tak się stanie? Widać to już na wczorajszym wykresie kursu. Rzeczywiście reakcja na decyzję SNB była niemal histeryczna – frank kosztował nawet powyżej 5 złotych. Ale już chwilę później sytuacja nieco się uspokoiła i kurs oscylował w okolicach 4.10-4.20. I jest to poziom, który w ciągu najbliższych kilku dni powinien się utrzymać.

Źródło: Stooq.pl

Źródło: Stooq.pl

Szwajcarzy podkreślają, że takie rozwiązanie (obniżenie stóp procentowych do ujemnego pozimu) było jedynie tymczasowe i miało powstrzymać przewartościowanie tamtejszej waluty. Czy była to decyzja słuszna? Z punktu widzenia polskich kredytobiorców posiadających kredyt we franku oczywiście nie. Natomiast z perspektywy szwajcarskiej gospodarki jest jeszcze za wcześnie, aby ten ruch oceniać strategicznie.

Problemem może mieć natomiast waluta polska. Po pełnym emocji czwartku złoty osłabił się nie tylko do franka, do euro oraz do dolara. Co prawda Narodowy Bank Polski w wydanym w czwartek komunikacie zapewnia, że „Polski sektor bankowy jest stabilny i odporny na szoki zewnętrzne, w tym na zmienność kursu walutowego. Wzmocnienie się franka szwajcarskiego obserwowane jest wobec wszystkich głównych walut. Fluktuacje kursu złotego w stosunku do euro nie odbiegają od obserwowanych w ostatnim czasie” – ale jednak widać, że polska waluta odczuwa zawirowania w bardzo dużym stopniu (euro pod koniec dnia kosztowało 4.31 złotego, natomiast dolar skoczył aż do 3.71).

Co robić?

Choć brzmi to niepoważnie – zachować spokój, ale zacząć też wnikliwie analizować sytuację i przyjąć negatywne założenie, że kurs franka będzie wysoki. My – przeciętni zjadacze chleba – nie mamy żadnego wpływu na to jak kształtuje i będzie się kształtował kurs franka, jakie decyzje podejmą przedstawiciele banków centralnych, nie wspominając o politykach (co widoczne było szczególnie na Węgrzech).

Zajmijmy się swoim podwórkiem – analizujmy, rozważajmy różne scenariusze (np. o ewentualnych przewalutowaniu kredytu, co obecnie nie jest najlepszym pomysłem), modyfikujmy domowy budżet, nie przejmując się tym co wygadują w mediach szczególnie wspomniani wcześniej politycy. Oni, nawet jeśli wydają się być szczerze przejęci losem frankowych kredytobiorców, uprawiać będą przede wszystkim politykę – wszak niebawem wybory.

Nie wracajmy bez przerwy do historii, kiedy to frank kosztował 2,5 złotego. Od tego czasu świat zmienił się diametralnie, na co również nie mieliśmy wpływu. Nie katujmy się bez przerwy wyliczeniami, z których wynika, że kredyt, który spłacamy teraz jest niemal dwa razy większy. Czy mamy inne wyjście, niż dalej go spłacać? Możemy oczywiście sprzedać nieruchomość i próbować spłacić zaciągnięte zobowiązanie. Jednak zakładanie, że jest ona warta dwa razy tyle, niż w chwili, w której ją kupowaliśmy, jest – delikatnie mówiąc – ryzykowne.

Kurs na pewno się uspokoi. Ale bądźmy szczerzy – do poziomu poniżej 3 złotych prędko nie wróci. Dlatego też musimy zaakceptować rzeczywistość, spróbować poszukać oszczędności i spłacać raty do momentu, w którym emocje opadną i będziemy można zastanowić się nad bardziej odważnymi i zdecydowanymi decyzjami.

Fot. Karl Baron, Flickr.com, CC BY 2.0

Pobierz bezpłatny e-book
Przekaż dalej

O autorze

Analityk rynków finansowych oraz wpływających na otoczenie makroekonomiczne decyzji podejmowanych przez polityków. Specjalista ds. komunikacji - obecnie menedżer komunikacji giełdowej spółce Vantage Development. Absolwent studiów MBA, w trakcie których pod kierunkiem prof. Romana Skarżyńskiego, wieloletniego pracownika Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Waszyngtonie, napisał pracę dysertacyjną pt. „Wpływ marki oraz wizerunku na kondycję banków działających na polskim rynku w dobie globalnych kryzysów gospodarczych”. Po godzinach pracy zasłuchany w muzyce rozrywkowej i klasycznej miłośnik gór, dla którego największą wartością jest rodzina.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.