Unit-linked. Co to takiego i czy jest w tym złoto?

0

Oczywiście, że jest. Złoto jest wszędzie. Również w produktach, które zwą się tajemniczo unit-linked. Do czego służą, co można dzięki nich mieć, czy opłaca się je wykorzystywać w procesie oszczędzania pieniędzy i gdzie ukryty jest najcenniejszy z kruszców?

Fot. MennicaWroclawska.pl

Fot. MennicaWroclawska.pl

Historia tego produktu finansowego sięga połowy lat 90-tych ubiegłego wieku. Wielka transformacja otworzyła wiele niedostępnych wcześniej dla obywateli obszarów, w tym także w dziedzinie finansów. Kiedyś byliśmy zdani wyłącznie na bankowe lokaty i książeczki oszczędnościowe, nieliczni mogli sobie pozwolić na inwestycje w kruszce, waluty, czy dzieła sztuki.

Unit-linked. Ale o co chodzi?

Unit-linked, czy jak kto woli polisy z funduszem, z pewnością do dzieł sztuki nie należą, ale w swej historii miały z pewnością przynajmniej dwa „złote okresy”. Ale od początku. Co to właściwie jest?

Punktów spojrzenia na ten produkt jest bardzo wiele. Jedni traktują je jako polisy ubezpieczeniowe, które część składki lokują w różnego rodzaju funduszach inwestycyjnych, które mają szansę przynieść dodatkowy zysk. Ale jest i drugie spojrzenie – unit-linked to fundusze inwestycyjne, opakowane w formę polisy, dające określone korzyści prawno-podatkowe.

Jak wygląda to w praktyce? Sposobów „prowadzenia” takiej polisy jest bardzo wiele, a i funkcja tych produktów zmieniała się przez ostatnie dwadzieścia lat. Można ubezpieczyć swoje życie, inwestując tylko niewielką część składki. Można podzielić składkę np. po połowie, tak aby w równym stopniu pokrywała ona część ochronną i inwestycyjną. I można w końcu nawet 95 proc. składki przeznaczyć na inwestycje, przy czym funkcja ochronna jest wyłącznie dodatkiem.

Raport rynku złota 2016

 

Jak pokazuje historia, to właśnie te zależności w ostatnim czasie dość radykalnie się zmieniły, do czego przyczynił się także rozpoczęty w 2008 roku kryzys finansowy.

Trochę historii

Pierwszy boom na polisy z funduszem przeżyliśmy pod koniec lat 90-tych, kiedy to Commercial Union, Amplico i ING Nationale Nederlanden sprzedawały je na pniu. Obietnice doskonałych i kompleksowych ubezpieczeń, a do tego zyski z inwestycji, przekonywały nawet najbardziej sceptycznie nastawionych klientów. Jak to wyszło w praktyce? Koszty ubezpieczeń były często tak wysokie, że „zjadały” większość płaconych przez klientów składek, a zysk z części inwestycyjnej nie był w stanie pokryć poniesionych strat.

Ale i firmy zauważyły, że coś jest nie tak, więc zaczęły stopniowo dostosowywać produkt do wymagań rynku. Funkcja ochronna schodziła na drugi plan – rzeczywiście koszty ubezpieczenia były coraz niższe. Natomiast do głosu zaczynały dochodzić zyskujące coraz większą popularność fundusze inwestycyjne, które jednak same w sobie były dla klientów zbyt ryzykowne.

Klient pozostawiony sam sobie z pakietem jakiegokolwiek TFI nie był przeważnie w stanie poradzić z odpowiednim nim zarządzaniem. Masa opłat, konieczność kupowania i sprzedawania jednostek, podatek Belki, analiza kursów, powiązanie z giełdą. To dla przeciętnego zjadacza chleba nie do wytrzymania. Pojawiły się więc oferty, które większość tych problemów rozwiązywały.

I tak, firmy takie jak Aegon, Skandia, AXA i wiele innych, zaczęły oferować swoim klientom produkt niemal doskonały: możliwość inwestowania w fundusze inwestycyjne, które opakowane w polisę ubezpieczeniową, dawały szereg korzyści, stając się „strawne” i w miarę zrozumiałe dla Kowalskiego czy Nowaka. Przyszedł kolejny boom – do 2008 roku polisy te, a także same fundusze, kupowali w Polsce niemal wszyscy. Niestety kryzys dał się wszystkim mocno we znaki. Posiadaczom polis z funduszem tym bardziej.

A gdzie złoto?

Konstrukcja produktu jest w rzeczywistości nieco skomplikowana, co spowodowane jest choćby liczbą dostępnych w ramach różnych portfeli inwestycyjnych funduszy. Są ich setki, począwszy od tych inwestujących agresywnie, poprzez nieco bardziej stabilne i inwestujące w różne surowce, kończąc na funduszach lokujących środki w papiery skarbowe, czy po prostu typowo zabezpieczające. Oczywiście są też takie, które inwestują w metale szlachetne i kruszce – w tym oczywiście w złoto. Jak przedstawiają się wyniki jednego z nich?

W ramach programów jednej z firm oferujących takie produkty, dostępny jest fundusz, który większą część swoich aktywów inwestuje właśnie w złoto:

  • 76,3% złoto
  • 15,9% srebro/Złoto
  • 3,8% platyna
  • 1,5% zdywersyfikowane
  • 2,5% inne

Natomiast wykres funduszu za ostatni rok przedstawia się następująco:

Wyniki BlackRock World Gold (USD) za ostatni rok (źródło: www.aegon.pl)

Wyniki BlackRock World Gold (USD) za ostatni rok (źródło: www.aegon.pl)

Jak pokazuje wykres, fundusz w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy radził sobie raczej średnio, co tylko potwierdza tezę, że samo odkładanie pieniędzy w jednym z wielu dostępnych na rynku produktów typu unit-linked to zdecydowanie za mało. Aby całe przedsięwzięcie miało sens, koniecznych jest do spełnienia wiele Jakich? O tym szczegółowo napiszemy w kolejnym materiale.

Pobierz bezpłatny e-book
Przekaż dalej

O autorze

Analityk rynków finansowych oraz wpływających na otoczenie makroekonomiczne decyzji podejmowanych przez polityków. Specjalista ds. komunikacji - obecnie menedżer komunikacji giełdowej spółce Vantage Development. Absolwent studiów MBA, w trakcie których pod kierunkiem prof. Romana Skarżyńskiego, wieloletniego pracownika Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Waszyngtonie, napisał pracę dysertacyjną pt. „Wpływ marki oraz wizerunku na kondycję banków działających na polskim rynku w dobie globalnych kryzysów gospodarczych”. Po godzinach pracy zasłuchany w muzyce rozrywkowej i klasycznej miłośnik gór, dla którego największą wartością jest rodzina.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.