Analiza: Czy Fed przekona do kupna złota? W historii robił to często

0

Kurs złota szósty tydzień z rzędu pozostawał w silnym trendzie spadkowym. Tym razem obniżka wyniosła niemal 1,8 proc., co osunęło wartość złota do poziomów poniżej 1060 dolarów za uncję. To najniższa wartość złota licząc od drugiej połowy 2009 roku. Przyczyną po raz kolejny był umacniający się dolar. Do kiedy wzrosty amerykańskiej waluty będą przesłaniały najważniejszy czynnik wpływający na wartość złota, czyli inflację?

Fot. MennicaWroclawska.pl

Fot. MennicaWroclawska.pl

Sytuacja geopolityczna tylko na chwilę zdołała przywrócić wzrosty na rynku złota. Po serii tragicznych zamachów w Paryżu oraz zestrzeleniu rosyjskiego SU-24 przez armię Turcji, kurs złota wspinał się do lokalnych maksimów, by chwilę później powrócić do cen sprzed zdarzenia. Inwestorom jak widać bardzo trudno odwrócić uwagę od problemu numer jeden dla notowań złota, czyli drożejącego dolara oraz oczekiwanego luzowania polityki monetarnej w strefie euro.

O tym, że podwyżka stóp procentowych w grudniu jest przesądzona, pisaliśmy w poprzednich komentarzach. Miniony tydzień nie przyniósł zmiany odnośnie oczekiwań ekonomistów, mimo kilku ważnych publikacji. Departament Handlu USA podał, że wzrost PKB w trzecim kwartale 2015 roku (annualizowany) wyniósł 2,1 proc., wobec wyniku na poziomie 3,7 proc. w poprzednim okresie. Wynik był nieznacznie wyższy od oczekiwań rynku. Nieco gorzej wypadł publikowany w tym samym dniu wskaźnik zaufania konsumentów Conference Board, który spadł z 99,1 do 90,4 punktu, podczas gdy inwestorzy oczekiwali niewielkiego wzrostu. Jak wynika z wypowiedzi przedstawicieli instytutu, niższy wynik to przede wszystkim efekt obaw Amerykanów o dalszy rozwój na rynku pracy.

Sporo na ten temat dowiemy się już w przyszłym tygodniu, kiedy tamtejszy urząd zda najnowszy raport z rynku pracy. Obawy Amerykanów widać już teraz w oczekiwaniach ekonomistów odnośnie wyników. Co prawda stopa bezrobocia ma pozostać na rekordowo niskim poziomie 5 procent, tak już zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym ma znacznie wyhamować – do 200 tysięcy z 271 poprzednio. Ciężko jednak oczekiwać, żeby realizacja tego scenariusza miała przesunąć szalę na stronę gołębiej części rynku. Wynik w pobliżu 200 tysięcy wcale nie jest zły. Przypomnijmy, że w sierpniu i wrześniu przybywało zaledwie 153 i 137 tysięcy nowych miejsc pracy.

Obecnie doszukiwanie się wydarzeń makro, które miałyby odmienić decyzję Fed, jest bezcelowe. Nawet jeśli jedna lub druga publikacja okaże się rozczarowaniem i Rezerwa Federalna jakimś cudem odłoży decyzję w czasie, to i tak temat wróci przed kolejnym posiedzeniem.

Tymczasem warto spojrzeć na dane historyczne, które mówią, że okresy zacieśniania polityki monetarnej w USA wcale nie są dla złota złe. Wręcz przeciwnie. Kiedy wartość kruszcu rosła najmocniej, czyli w latach od 1971 do 1974, 1976 do 1980 lub 2001-2007, Rezerwa Federalna równolegle podnosiła stopy procentowe. I nie ma w tym żadnej anomalii. Bank centralny nie podnosi stóp po to, żeby wywołać inflację, tylko po to, żeby zapobiec jej nadmiernemu przyrostowi. Innymi słowy wie lub czuje, że taka lada chwila może nastąpić. Tymczasem to spadek wartości pieniądza drukowanego to najmocniejsza zachęta dla inwestorów do kupowania złota.

Przekaż dalej

O autorze

Dyrektor ds. Rynków Międzynarodowych w Mennicy Wrocławskiej Grupa Goldenmark. Absolwent elektroniki na Politechnice Wrocławskiej i politologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Doświadczenie menedżerskie zdobywał w czasie kilkuletniej pracy w instytucjach samorządowych i naukowych, a także w czasie zarządzania własną firmą informatyczną. Pasjonat tzw. Trzeciego Sektora, Prezes Fundacji Politismos.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.