Jeszcze przyjdzie czas na złoto

0

Na rynku złota marazm, choć wygląda na to, że przedświąteczny okres popchnie je mocniej ku górze. Na razie uniknęliśmy groźby spadku kursu złota poniżej 1000 dolarów za uncję dzięki czemu jest spora szansa na to, że w nowy rok inwestorzy wejdą w nieco lepszych nastrojach.

syria-1034467_1280

Póki co rynkowi złota nie pomagają jakiekolwiek czynniki zewnętrzne. Ani gospodarka, ani dolar, ani atmosfera społeczno-polityczna, która jak rzadko napięta, może wprowadzić sporo zamieszania i szumu na rynkach finansowych.

Wojna goni wojnę, konflikt goni konflikt

Po raz kolejny w tym wieku dochodzimy do wniosku, że świat (w tym również świat finansów) stał się zupełnie nieprzewidywalny, a brane pod uwagę do tej pory zależności mogą w mgnieniu oka ulec daleko idących zmianom.

Zwykle do wzrostu wartości złota wystarczał jeden epizod, punkt zapalny na mapie świata. Nie musiało wcale dochodzić do poważnych konfliktów zbrojnych, aby wartość złota rosła. Czyżby zatem rynki finansowe przyzwyczaiły się do czasów, w których punktów zapalnych jest kilka, w tym wiele takich, które mogą wymknąć się spod kontroli.

Święta w apartamencie od 260 zł/doba (4 os.) - SPRAWDŹ

 

Realnie patrząc sytuacja na świecie, jest ona naprawdę beznadziejna. Konflikt na wschodzie Ukrainy, konflikt Rosji z Turcją, pogrążająca się w kryzysie Unia Europejskia, a przede wszystkim rosnące w siłę tzw. Państwo Islamskie. Lista to iście przerażająca, wystawiająca globalną stabilizację na najcięższą po II Wojnie Światowej próbę (choć stabilizacja w ujęciu globalnym to chyba zbyt daleko idące odniesienie).

Rynki finansowe się uodporniły?

Paradoksalnie jednak powyższe wydarzenia nie trzęsą rynkami finansowymi. Czy to cisza przed burzą? Czy one już po prostu globalne napięcie dawno zdyskontowały? Czyżby inwestorzy przyzwyczaili się, że “takie mamy czasy” i w tej niezwykle ciężkiej i wymagającej rzeczywistości wszyscy musimy się jakoś odnaleźć?

W ciągu ostatniego miesiąca złoto straciło niewiele, ale wciąż nie można powiedzieć jeszcze o stabilizacji sytuacji. Wciąż blisko jest cenie złota do poziomu 1000 dolarów za uncję, aczkolwiek w ostatnich dniach widmo jego przebicia oddaliło się. Czy nadejdą jeszcze dla złota lepsze czasy? Czy koniec roku choć w minimalnym stopniu pozwoli na zredukowanie tegorocznych strat?

Szanse oczywiście są i wraz z coraz bardziej skomplikowaną sytuacją w globalnej gospodarce (Chiny!) rosną. Oprócz tego bardzo wiele zależy oczywiście amerykańskiego Fed-u, który ma ostatecznie zdecydować o podniesieniu stóp procentowych. Decyzja zapadnie na najbliższym posiedzeniu, które odbędzie się w dniach 15-16 grudnia.

Wilk z Wall Street wyczekuje…

Krach na amerykańskiej giełdzie z pewnością wpłynąłby bezpośrednio na wzrosty na rynku złota. Że on przyjdzie, jest przesądzone. Jednak kluczowe pytanie dotyczy oczywiście tego, kiedy to nastąpi.

Amerykańska giełda pokazała w ostatnim czasie siłę. Przeciągająca się podwyżka stóp (która przecież nie stała się jeszcze faktem), napięta atmosfera geopolityczna, osłabienie dolara nie zniechęciły amerykańskich inwestorów. Choć uczciwie należy przyznać, że w ostatnich dniach zadyszka dopadła także Wall Street. Przyczyniła się do tego przede wszystkim spadająca cena ropy i rynek ewidentnie wyczekuje teraz spodziewanej podwyżki stóp procentowych.

Ale nie zapominajmy także, że odbicie w amerykańskiej gospodarce to także efekt miliardów dolarów w nią wpompowanych, które do końca dręczących ją problemów nie rozwiązały. Bo rozwiązać nie mogły. Amerykanie wciąż borykają się z problemem gigantycznego zadłużenia, a w opiniach wielu analityków tamtejszy rynek jest już dość mocno przewartościowany.

Co będzie ze złotem? Po pierwsze czekamy na oficjalny komunikat amerykańskiego banku centralnego i późniejszą reakcję giełdy. Jeśli Fed rzeczywiście podniesie stopy procentowe, to wzmocni to efekt rajdu świętego mikołaja i znacząco poprawi nastroje inwestorów na rynku akcji.

Opinie na temat tzw. dołka na złocie są podzielone. Wielu analityków ocenia, że poziom odbicia i rozpoczęcia wzrostów, które stałyby się fundamentem nowej hossy znajduje się poniżej poziomuj 1000 dolarów. Wcale nie jest jednak powiedziane, że tak musi się stać. Złoto w żadnym stopniu nie straciło podstaw bycia walorem stabilnym na trudne czasy (czego nie można już powiedzieć o innych instrumentach i narzędziach), a przede wszystkim wiarygodnym, szczególnie jeśli mówimy o złocie fizycznym. Ono było, jest i będzie bezpieczną przystanią, czemu dowodzą choćby zakupy banków centralnych i żądanie przez niektóre kraje (Niemcy, Holandia, Austria) zwrotu złota właśnie w fizycznej postaci.

fot. pixabay.com

Pobierz bezpłatny poradnik
Przekaż dalej

O autorze

Analityk rynków finansowych oraz wpływających na otoczenie makroekonomiczne decyzji podejmowanych przez polityków. Specjalista ds. komunikacji - obecnie menedżer komunikacji giełdowej spółce Vantage Development. Absolwent studiów MBA, w trakcie których pod kierunkiem prof. Romana Skarżyńskiego, wieloletniego pracownika Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Waszyngtonie, napisał pracę dysertacyjną pt. „Wpływ marki oraz wizerunku na kondycję banków działających na polskim rynku w dobie globalnych kryzysów gospodarczych”. Po godzinach pracy zasłuchany w muzyce rozrywkowej i klasycznej miłośnik gór, dla którego największą wartością jest rodzina.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.