2016: krach, pot i łzy? Czy hossa wbrew zdrowemu rozsądkowi?

0

Spodziewane załamanie na rynku akcji i surowców, czy napędzana przez odradzającą się amerykańską gospodarkę hossa? Zmiany w globalnym systemie finansowym, czy rosnąca pozycja Stanów Zjednoczonych, Chin i chyląca się upadkowi gospodarka rosyjska?

new-year-586149_1280

S&P na poziomie 1000 punktów, WIG20 podobnie i złoto za 1700 dolarów. Niemożliwe?

Pytań, które stawiamy przed nadchodzącym rokiem, nie mniej istotnych niż powyższe, jest bez liku. Wszystkie niezwykle istotne i wszystkie, na które odpowiedzieć będzie niezwykle trudno. Nawet prognozowanie mieścić się musi w szerszych niż zwykle ramach, bo sprawdzalność prognoz może być równie skuteczna, co chybiona.

Mimo tak niekorzystnych warunków w odniesieniu do otaczającej nas rzeczywistości, spróbujmy jednak pochylić się nad tym, jak może wyglądać najbliższe dwanaście miesięcy – zarówno w ujęciu szerszym, jak i tym bardziej nas interesującym – w kontekście złota. Bo że będzie to czas emocjonujący i niezwykle wymagający – nie ulega żadnej wątpliwości.

Ameryka rozdaje karty. Ale nie są to same asy

Wydawało się, że podniesienie stóp procentowych przez Fed będzie dla inwestorów jasnym sygnałem, że kondycja w gospodarce na stałe poprawiła się. Przecież wpompowane miliardy dolarów musiały przynieść oczekiwany efekt. Ale entuzjazmu na rynkach póki co nie widać.

Mysaver - magazyn o twoich pieniądzach

Najważniejsze amerykańskie indeksy złapały pod koniec roku zadyszkę. Duża zmienność nastrojów oraz pogarszająca się atmosfera odsunęły w niepamięć mocne odbicie z września tego roku. Oczy wszystkich uczestników rynków finansowych dalej zwrócone są na amerykański Bank Centralny, którego na pewno o zdecydowanie posądzić nie można, co przekłada się na ograniczenie zapału inwestorów na rynku akcji.

Konsternację budzi też rozbieżna polityka banków centralnych – ten amerykański postanowił stopy podwyższać, w przeciwieństwie do banków centralnych innych krajów. EBC, Bank Japonii, a także NBP zamierzają utrzymywać aktualne poziomy lub dalej politykę monetarną luzować (zapowiedział to także rząd Beaty Szydło). To sprowadza nas do kluczowego pytania: jest dobrze, czy może jednak nie?

Analitycy przewidują tempo wzrostu gospodarczego w ujęciu globalnym na poziomie 3,5 proc. Ale prognozy te wcale nie muszą znaleźć potwierdzenia w rzeczywistości, bo wszystko zależy przede wszystkim od spodziewanej i bardziej zdecydowanej poprawy sytuacji za oceanem oraz w Chinach (gdzie nie można wykluczyć mocnego spowolnienia gospodarczego).

Do tego dodać trzeba problemy trapiące gospodarkę europejską, wśród których głównym jest pogłębiający się kryzys idei samej wspólnoty oraz rosnące napięcia wewnątrz krajów członkowskich (w tym również w Polsce). Czynniki te w średnim i długim terminie nie pozostaną bez wpływu na sytuację gospodarczą poszczególnych krajów, jak i całej Unii, co w globalnym ujęciu na pewno osłabić może wzrost gospodarczy.

Sen o potędze GPW

Giełda w Polsce przechodzi jeden z największych kryzysów w swej niemal 25-letniej historii. I nie chodzi nawet o słabszą koniunkturę rynkową, a o wizerunek samej giełdy i rolę jaką odgrywa we wciąż rozwijającej się gospodarczo Polsce.

Jeszcze kilka lat temu giełda kojarzyła się z dobrze prowadzonym biznesem, rozwojem, odpowiedzialnością i transparentnością. Większość przedsiębiorców stawiała sobie za cel wprowadzenie spółki na GPW, ponieważ wiązało się to nie tylko z korzyściami finansowymi, ale również wizerunkowymi i reputacją.

Problemy zaczęły się wraz z rozwojem rynku NewConnect, który z czasem przybrał charakter czysto spekulacyjny, stając się miejscem do uprawiania giełdowego hazardu. Do tego dochodziła spadająca liczba spektakularnych debiutów oraz liczby inwestorów indywidualnych aktywnie działających na rynku akcji.

Największą jednak krzywdę wyrządzili giełdzie w ostatnim czasie politycy. Budzące ogromne wątpliwości decyzje dotyczące zmian i funkcjonowania spółek z sektora górniczego i energetycznego (począwszy od kryzysu w JSW, skończywszy na pomyśle ratowania branży górniczej z kasy spółek sektora energetycznego), nie tylko wpływały na cenę akcji tych spółek na giełdzie. Podważały też sens inwestowania przez drobnych inwestorów w spółki Skarbu Państwa, które poddawane ogromnej presji ze strony polityków, traciły w mgnieniu oka na inwestycyjnej atrakcyjności.

Niestety wszystko wskazuje na to, że w 2016 wiele się w tej kwestii nie poprawi. Zmiany personalne w spółkach Skarbu Państwa, plany wprowadzenia nowych obciążeń podatkowych związanych z działalnością banków oraz transakcjami finansowymi, dalsze wywieranie presji na spółki sektora energetycznego oraz pojawiające się w kuluarach plany reprywatyzacyjne nie przyniosą giełdzie niczego dobrego i na pewno nie zachęcą inwestorów indywidualnych do bardzie aktywnego funkcjonowania w tym sektorze.

Złoto wróci do łask?

Biorąc pod uwagę prognozy większości analityków, szanse na większe wzrosty na złocie w krótkim terminie są niewielkie. Pierwszym i najważniejszym punktem odniesienia będą dalsze decyzje amerykańskiego Fed-u. Jeśli zdecyduje się on na kolejne i bardziej zdecydowane podwyżki stóp procentowych, gospodarka z pewnością ruszy mocniej do przodu. A w tym przypadku inwestorzy bardziej zainteresowani będą rynkiem akcji, niż metali szlachetnych, tym bardziej jeśli pójdzie za tym wzmocnienie amerykańskiej waluty.

Wydaje się zatem, że cena w 2016 roku utrzymywać się będzie w przedziale 1000-1300 USD, bez większych wahnięć kursu zarówno w górę, jak i w dół. Przypomnijmy jednak, że zmianie nie ulegają w żadnym stopniu fundamenty złota, które decydują o atrakcyjności waloru w dłuższym terminie.

W tym przypadku odnieść się należy do sytuacji społeczno-politycznej na świecie oraz zwiększającej się roli w globalnym rozwoju gospodarczym programów pomocowych. Jeśli drukowanie pieniędzy w średnim terminie nie rozpędzi na dobre światowej gospodarki (na razie mamy tego jedynie zalążek za oceanem), będzie oznaczało to powrót do żmudnej pracy oddłużania nie tylko gospodarki amerykańskiej, ale i wielu innych w różnych rejonach świata. A jak wiadomo, nie jest to proces ani łatwy do przeprowadzenia, ani tym bardziej przyjemny przede wszystkim dla polityków.

Zbliżający się rok 2016 będzie na pewno niezwykle wymagający – dla wszystkich rynków i funkcjonujących na nim uczestników. Rosnące apetyty na zyski płynące z rynku akcji mogą przyćmić możliwość racjonalnej oceny sytuacji. A wtedy wygrają Ci, którzy do inwestowania podchodzili z pokorą, opierając przynajmniej w części portfel na walorach stabilnych i swego czasu niedowartościowanych – choćby na złocie.

fot. pixabay.com

Pobierz bezpłatny poradnik
Przekaż dalej

O autorze

Analityk rynków finansowych oraz wpływających na otoczenie makroekonomiczne decyzji podejmowanych przez polityków. Specjalista ds. komunikacji - obecnie menedżer komunikacji giełdowej spółce Vantage Development. Absolwent studiów MBA, w trakcie których pod kierunkiem prof. Romana Skarżyńskiego, wieloletniego pracownika Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Waszyngtonie, napisał pracę dysertacyjną pt. „Wpływ marki oraz wizerunku na kondycję banków działających na polskim rynku w dobie globalnych kryzysów gospodarczych”. Po godzinach pracy zasłuchany w muzyce rozrywkowej i klasycznej miłośnik gór, dla którego największą wartością jest rodzina.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.