Analiza: Mocna korekta na złocie. To nie były wymarzone warunki do wzrostów

0

Tak słabego tygodnia nie było już dawno. Kurs złota spadł powyżej 3 procent i na koniec piątkowej sesji dobił do 1210 dolarów za uncję. To najniższy poziom od lutego. Kolejny tydzień spadków to nadal efekt planowanej w USA podwyżki stóp procentowych, które umocniły giełdy, a przede wszystkim amerykańskiego dolara.

switzerland-1236383_1280

Wystarczy wspomnieć na statystyki z ubiegłego tygodnia – główne indeksy na Wall Street zyskały od 2 (Dow Jones i S&P500) do ponad 3 procent (w przypadku technologicznego Nasdaqa). W tym samym czasie dolar rósł – wobec euro o niecały procent. US Dollar Index wzbił się na pułap niemal 96 punktów i jest najwyżej od marca. Hossa na giełdach i rosnący dolar to nie najlepsze warunki dla szlachetnego kruszcu.

Rynek skupił się na wypowiedzi Janet Yellen, która potwierdziła zapiski ostatniego posiedzenia Rezerwy Federalnej. Stwierdziła, że podwyżki stóp procentowych w nadchodzących miesiącach, patrząc biorąc pod uwagę poprawiającą się sytuację gospodarczą, mogą być właściwe. Rynek przesunął więc nieco oczekiwania i widać, że konsensus dopuszcza możliwość podniesienia kosztu pieniądza jeszcze w czerwcu.

O kierunku dalszych zmian kursu złota będą decydować już najbliższe dni. Kurs znajduje się w bardzo ważnym momencie – po pierwsza, jest tuż powyżej psychologicznej bariery 1200 dolarów. Po drugie, jest równocześnie tuż nad wsparciem, które przez cztery ostatnie miesiące chroniło przed głębszą korektą. Jeśli więc przy głosie utrzymają się sprzedający, sytuacja w najbliższym tygodniu może przypominać to, co działo się w ciągu ostatnich dni – czyli mocne spadki. W lutym notowania złota ostro pięły się w górę, nie wykreślając żadnych poważnych poziomów wsparcia. Najbliższy znajduje się więc dopiero przy poziomie 1120 dolarów, czyli blisko 90 dolarów poniżej aktualnej ceny.

Święta w apartamencie od 260 zł/doba (4 os.) - SPRAWDŹ

 

Inwestorzy w Polsce przyglądają się również złotemu, który od miesięcy pozostaje pod silną presją sprzedających. Deutsche Bank w ubiegłotygodniowym raporcie określił naszą walutę jako najbardziej niedowartościowaną na świecie. Zdaniem analityków, dyskonto wynosi obecnie około 10 procent. Mimo to, w najbliższym czasie nie wydaje się, żeby los złotego istotnie się odmienił. Wciąż wiszą nad nim ciemne chmury związane z obietnicami prezydenta Andrzeja Dudy. Światowi inwestorzy nie chcą kupować złotego bo boją się, że ten wprowadzi w życie obietnice z kampanii wyborczej – obniżenie wieku emerytalnego, ale przede wszystkim pomoc dla frankowiczów.

Ryzyka wiążą się zwłaszcza z tym drugim projektem. Wciąż nie znamy szczegółów ustawy, ale scenariusz z pierwotnej wersji skończyłby się koniecznością zakupu około 30 mld franków. To wywołałoby silną przecenę złotego na rynkach oraz prawdopodobnie uszczuplenie rezerw NBP o jedną trzecią. Dlatego krajowa waluta pozostanie pod presją sprzedających i wszystko wskazuje, że dopóki nie poznamy szczegółów planu prezydenta, nic w tej kwestii się nie zmieni. Oczywiście nie można całej odpowiedzialności zrzucić na polityków. Złoty ciągle pozostaje pod silnym wpływem tego, co dzieje się na rynkach globalnych. Wspomniana wcześniej podwyżka stóp procentowych w USA powoduje, że cały kapitał z rynków rozwijających się, czyli między innymi Polski, już wędruje za Ocean.

Przekaż dalej

O autorze

Dyrektor ds. Rynków Międzynarodowych w Mennicy Wrocławskiej Grupa Goldenmark. Absolwent elektroniki na Politechnice Wrocławskiej i politologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Doświadczenie menedżerskie zdobywał w czasie kilkuletniej pracy w instytucjach samorządowych i naukowych, a także w czasie zarządzania własną firmą informatyczną. Pasjonat tzw. Trzeciego Sektora, Prezes Fundacji Politismos.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.