Analiza: Spadki na złocie jeszcze nie są groźne

0

Kurs złota rozpoczął nowy tydzień od niewielkiego, jednodolarowego spadku, po którym uncja złota zakończyła sesję na poziomie 1335 dolarów. Wynik należy uznać co najwyżej za średni, ponieważ notowania “mają z czego rosnąć”. Przypomnijmy, że kurs złota zakończył poprzedni tydzień na procentowym minusie, a tylko w piątek kurs zanurkował o ponad 20 dolarów na uncji.

2438119267_710c645784_o

O 255 tysięcy wzrosła liczba nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym USA, dając drugi najlepszy wynik w ostatnim półroczu i drugi z rzędu powyżej 250 tysięcy. Ekonomiści odebrali publikację jako mocny sygnał poprawy tamtejszej gospodarki. Widać to było na giełdach, gdzie główne indeksy bez problemu pobiły historyczne maksima. Rósł też dolar, ponieważ inwestorzy na nowo zaczęli zastanawiać się, jak bardzo prawdopodobna jest podwyżka stóp jeszcze w tym roku.

Kiedy FED podniesie stopy? Szanse, że zrobi to we wrześniu, czyli na następnym posiedzeniu są niewielkie i wynoszą zaledwie 26 procent. Możliwe, że stanie się to jeszcze w 2016 roku, a prawdopodobieństwo tego scenariusza jest lekko poniżej 50 procent. Nadal to niewiele, jednak trzeba wspomnieć, że jeszcze przed publikacją z rynku pracy, prawdopodobieństwo wynosiło zaledwie 36 procent, czyli równo 10 punktów procentowych mniej. To dlatego kurs dolara tuż po publikacji poszybował, a traciło złoto.

Kurs złota runął, jednak z punktu widzenia analizy wykresu, spadki nie były niczym szczególnie groźnym. Od końca czerwca, a mówiąc dokładniej od decyzji Brytyjczyków o wyjściu z Unii Europejskiej, notowania wzniosły się ponad poziom oporu na poziomie około 1290-1300 dolarów i obecnie poruszają się w kanale od 1315 do 1380 dolarów za uncję. Warto obserwować zwłaszcza dolną linię tego przedziału. Jeśli kurs złota ją przebije, dopiero wtedy pojawi się obawa, że inwestorzy zaczną korygować wzrosty z ostatnich tygodni.

W kwestii fundamentalnej, to nadal amerykański bank centralny rozdaje większość kart. Jakie dane powinniśmy obserwować, żeby lepiej przewidzieć jego zachowanie? Oczywiście liczba nowych miejsc pracy to zdecydowanie najważniejszy punkt publikacji Departamentu Pracy. Dużo ważniejszy choćby od stopy bezrobocia, która jest tylko statystycznym wskaźnikiem i którą należy analizować wyłącznie w długim terminie. Trzeba się jednak spodziewać, że również i zmiana nowych miejsc pracy z czasem będzie robiła mniejsze wrażenia na inwestorach. Rzadko bowiem w historii ostatnich 50 lat, stopa bezrobocia w USA spadała trwale poniżej 5 procent, a więc liczba nowych miejsc pracy w końcu zacznie zwalniać.

Oczywiście, rynek pracy w USA dzisiaj nadal ma wiele do poprawy, choćby ze względu na ciągle duży udział przerośniętej administracji. Dobra dynamika przybywania etatów w sektorze prywatnym nadal będzie zachętą do zakupów dolara. Oprócz tego, zaczną się liczyć też inne czynniki. Ekonomiści radzą, żeby obserwować – jak zawsze – cotygodniową liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, ale również zmianę średniej płacy godzinowej oraz przeciętnego, tygodniowego czasu pracy. To te trzy wskaźniki, w obecnych realiach, dokładniej oddadzą kondycję amerykańskich firm.

fot. Mark Herpel, flickr.com, CC BY 2.0

Przekaż dalej

O autorze

Robert Śniegocki. Wiceprezes Zarządu Mennicy Wrocławskiej. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego i Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Doświadczenie menedżerskie zdobywał w trakcie wieloletniej pracy dla największych instytucji finansowych w Polsce. Ekspert w zakresie złota i brylantów inwestycyjnych klasy premium.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.