FED drukuje. Co dalej Ameryko?

1

Zgodnie z przewidywaniami Ben Bernanke, szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej, ogłosił trzecią rundę polityki luzowania ilościowego. Co miesiąc FED będzie skupował z rynku obligacje hipoteczne warte 40 miliardów dolarów. Wszystko w imię pobudzenia gospodarki i walki z 8 procentowym bezrobociem. Po tej decyzji drożeje wszystko od akcji po złoto.

 

Procent Amerykanów bez pracy na obecnym poziomie to sytuacja, którą w tym kraju uznaje się za kryzysową, podczas gdy w Polsce utrzymywanie bezrobocia powyżej 10 procent jest powodem do zadowolenia i „widocznym sukcesem rządu”. W USA wysokie (bo za takie jest uznawane obecne 8,5 procent) bezrobocie to sprawa polityczna. W roku wyborczym, w kraju zbudowanym na etosie pracy, administracja Obamy zrobi wszystko by pokazać, że pracuje. FED jest formalnie niezależny, ale zapewne inspiracje z Białego Domu miały wpływ na to, co myśli Ben Bernanke.

Co oznacza decyzja o uruchomieniu Quantitive Easing 3? W uproszczeniu to dość proste, chodzi o to by regularnie skupować z rynku obligacje hipoteczne. To forma wpompowywania pieniędzy do gospodarki. Ogromnych pieniędzy, bo mowa o 40 miliardach dolarów miesięcznie. Czyli w ciągu dwóch miesięcy FED wygeneruje równowartość polskiego rocznego budżetu. Właściwie to wydrukuje, bo tak należy nazwać dokonywanie transakcji za pieniądze bez pokrycia. Zwolennicy tej operacji oburzą się, że środki te gwarantuje rząd USA i stoi za nimi międzynarodowa pozycja dolara. Czy to wystarczy na gigantyczną inflację i rosnące zadłużenie kolejnych instytucji? Być może, ale jak powiedział kiedyś Ronald Reagan „życie na kredyt kiedyś musi się skończyć”. Teraz jeśli brakuje pieniędzy, rządy i banki centralne je drukują, ale nie pozostaje to bez konsekwencji. Zapaść pod ciężarem własnych długów, to całkiem realna perspektywa.

Na decyzji FED korzystają rynku surowców i metali szlachetnych. Złoto i srebro zgodnie z przewidywaniami zanotowały skok tuż po ogłoszeniu decyzji o uruchomieniu drukarek FED. Co więcej, perspektywy dalszego wzrostu związane z polityką amerykańskiego banku centralnego są łatwo dostrzegalne. Bernanke stwierdził, że jeśli obecna operacja nie wpłynie na rynek pracy, to nie wyklucza dalszych ruchów takich jak zwiększenie zakresu skupu obligacji. Do tego podtrzymał obietnicę utrzymania zerowych stóp procentowych do końca roku. To wszystko pomaga cenom złota rosnąć. Warto jednak zwrócić uwagę, że prawdziwa wartość złota będzie widoczna dopiero po tym jak załamie się cały system. Wtedy prognozy i wyceny nie będą miały już znaczenia.

Święta w apartamencie od 260 zł/doba (4 os.) - SPRAWDŹ

 

Przypomnijmy, że dopóki na świecie funkcjonował system tzw. „złotej waluty” czyli pieniądza opartego na fizycznym kruszcu, a później systemy korzystające z parytetu złota, rola żółtego metalu była nieco inna. Jednak ograniczenie roli złota jakiego spodziewało się wielu ekonomistów nie nastąpiło. Nawet mimo upadku systemu z Bretton Woods (lata ’70 XX wieku), który był ostatnim mechanizmem wiążącym w pewnym stopniu waluty ze kruszcem.

Złoto przetrwało próbę czasu i zyskało nową rolę. Dziś świat opiera się na systemie wirtualnego pieniądza, za którym stoi jedynie obietnica wytworzenia jakiegoś towaru lub usługi lub w najlepszym wypadku gwarancja rządowa. Taką walutę można swobodnie dodrukowywać, co czyni właśnie FED. W tej rzeczywistości wielu inwestorów szuka instrumentów odpornych na inflację i zawirowania w świecie finansów. Przy ograniczonym wyborze silnych walut zyskało złoto. Ostatnie 10 lat to wielki rajd cen królewskiego kruszcu, który zanotował ok 450 procentowy wzrost.

Warto jednak na złoto spojrzeć w szerszej perspektywie, jako na instrument zabezpieczający część naszych oszczędności. Dlatego perspektywa historyczna daje sporo do myślenia. Złoto zawsze odgrywało ważną rolę i było traktowane jako cenna lokata. Ostatnie lata udowadniają, że nawet po ograniczeniu jego roli w świecie finansów złoto potrafiło zyskać status tzw. bezpiecznej przystani dla inwestorów. Dziś doceniają to nawet banki centralne, które kupują obecnie tyle złota, ile w latach ’60 XX wieku. Nawet amerykański FED wciąż utrzymuje jedne z największych na świecie zasobów złota.

Ben Bernanke utrzymuje, że „złoto to nie waluta” a jego zakupy to „tradycja”. Jeśli tak jest, to dlaczego pragmatyczni Chińczycy kupują na potęgę. Wielu ekspertów twierdzi, że Państwo Środka chce wzmocnić swoją walutę, a jednym z instrumentów jest zabezpieczanie jej w złocie. Być może Chiny przygotowują się na ciężkie czasy i okres zasadniczych zmian w światowym porządku gospodarczym.

Może to być świat, w którym dolar nie jest już dominującą walutą, a rozkład sił ulegnie zasadniczej zmianie. Świat zachodni w dużym stopniu opiera się na konsumpcji, co często wiąże się z ogromnym zadłużeniem. Życie na kredyt musi się kiedyś skończyć w taki czy inny sposób. Obecna strategia USA i innych bogatych krajów to przysłowiowa ucieczka do przodu. Zważywszy, że w ślad za amerykańskim luzowaniem polityki monetarnej podążają inne kraje, to pytanie „Co dalej Ameryko?” zyskuje tylko na znaczeniu.

 

Pobierz bezpłatny e-book
Przekaż dalej

O autorze

Misja serwisu rynekzlota24.pl to rzetelne informowanie o inwestycjach alternatywnych i rynku metali szlachetnych. Naszym czytelnikom serwujemy mix najnowszych informacji rynkowych, ciekawostek, poradników i analiz. Prace redakcyjne opieramy o najbardziej aktualne informacje. Z nami łatwiej rozpoczniesz przygodę w świecie złotych inwestycji.

1 komentarz

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.