Gold-en bailout, szansa na lepsze czasy dla złota?

0

Oczy całego świata, a przynajmniej większości inwestorów zwrócone są, nie pierwszy zresztą raz, na Stany Zjednoczone. Tam, 17 października okaże się, czy jest tylko źle, czy bardzo źle. Bankructwa Stanów Zjednoczonych raczej nie będzie, bo w praktyce jest to mało prawdopodobne. Jednak jeśli Kongres nie podniesie limitu zadłużenia, jest niemal przesądzone, że Ameryka pogrąży się w recesji i w trudnym do opanowania chaosie.

watch

A było tak blisko… Wydawało się, że poprawiająca się koniunktura, coraz lepsze nastroje na Wall Street, spadająca cena złota, zwiastują lepsze czasy dla amerykańskiej gospodarki. Wszystko oczywiście popsuł Fed, nie wycofując się z programu skupowania obligacji (czytaj: FED drukuje dalej!). Swoje dołożyli także politycy, którzy stoją wobec widma kryzysu, jakiego za oceanem nie widziano od dawna (czytaj: Paraliż budżetowy USA przekłada się na ceny)

Jeśli Amerykanom zabraknie środków na regulowanie bieżącego zadłużenia, gdzieś będą musieli tych pieniędzy poszukać. Pewnie odbędzie się to przede wszystkim poprzez cięcie wydatków, co jednak z dnia na dzień diametralnie sytuacji nie poprawi. Nie da się po prostu jedną decyzją naprawić błędów, na które pracowało się przez długie lata (podobny problem, choć jednak na wiele mniejszą skalę, mamy zresztą w Polsce).

Porozumienie pewnie będzie, jednak sam pat i cała ta sytuacja pokazuje, że problem permanentnego zadłużania się w końcu musi odbić się czkawką. A wtedy straty mogą okazać się naprawdę ogromne, bo globalna gospodarka, jako system naczyń powiązanych, uzależniona jest przede wszystkim od tego, co dzieje się w Stanach. Kiedy one toną, na dno idą inne kraje.

FED nadal gołębi

Janet Yellen (źródło: wikipedia.org)

Janet Yellen (źródło: wikipedia.org)

Bardzo istotne, obok sprawy ewentualnego porozumienia się Obamy z Republikanami, jest fakt, wyboru nowego szefa Fed, którym została Janet Yellen – gorąca zwolenniczka rozszerzania planu skupu obligacji.

Interesujące nas w tym kontekście pytanie dotyczy oczywiście metali szlachetnych, przede wszystkim srebra i złota, które ostatnio nie mają dobrej passy. Dlaczego, mimo politycznego impasu w Stanach, kurs złota nie potrafi śmielej pomaszerować w górę?

Taka sytuacja wynika przede wszystkim ze stanu „permanentnego oczekiwania”. I nie chodzi tu o zbliżające się święta Bożego Narodzenia (które będą z pewnością chwilowym powiewem entuzjazmu), ale o ważne decyzje, których niby wszyscy oczekują, ale jakoś doczekać się nie mogą.

Sprawę wyboru szefa Fed mamy za sobą. Ale o wiele ważniejsze jest, jakie będą pierwsze przez niego podjęte decyzje, na które z niecierpliwością czekają wszyscy zainteresowani inwestowaniem w najcenniejszy z kruszców. Ten ma jednak ostatnio wyjątkowego pecha, bo co rusz obniżane przez analityków prognozy studzą zapędy inwestorów, którzy mniej niż w poprawę kondycji amerykańskiej gospodarki, wierzą w początek lepszych czasów dla metali szlachetnych.

Co to oznacza dla rynku złota?

Analiza kursu złota, w kontekście warunków panujących na rynkach i sytuacji gospodarczej w Stanach, nasuwa wniosek z jednej strony optymistyczny (dla inwestorów rynku złota), z drugiej jednak mówiący o paradoksie, z jakim coraz częściej mamy w dzisiejszych czasach do czynienia.

Chodzi o ewentualny brak porozumienia w sprawie finansowania gigantycznego zadłużenia Amerykanów. Choć jest to wizja z cyklu science-fiction, wykluczyć jej nie można. Czy wtedy złoto odbije? Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się stanie, ponieważ nagła wyprzedaż akcji może, przynajmniej na chwilę, skłonić inwestorów do zainteresowania się tym najcenniejszym ze szlachetnych kruszców.

Ale jest i druga strona medalu, czyli scenariusz mniej dla złota optymistyczny, o wiele jednak lepszy dla rynków i globalnej gospodarki. Zakładając, że amerykańscy politycy jednak się dogadają i kryzys zostanie (przynajmniej na jakiś czas) zażegnany, inwestorzy za oceanem na pewno odetchną z ulgą. Choć przyznać trzeba, że entuzjazmu na Wall Street na razie nie widać. Jednak jeśli za korzystnymi dla rynków, przede wszystkim jednak dla amerykańskich obywateli decyzjami polityków, pójdzie widoczna poprawa wskaźników makroekonomicznych, złoto rzeczywiście może przez dłuższy czas pozostać w ryzach, które w żadnym stopniu nie zagwarantują spektakularnych zysków.

Jeśli mamy zamiar podjąć daleko idące decyzje odnośnie do inwestowania w złoto, nie powinniśmy specjalnie zwlekać. Cena tego metalu jest dziś niewątpliwą okazją, bo trudno też wyobrazić sobie sytuację, w której kurs złota nurkuje poniżej 1100 dolarów za uncję. I to nawet w sytuacji, w której podmioty posiadające dziś spore zapasy (EFT-y, Indie), zaczną nagle na pniu złoto wyprzedawać.

Szymon Matuszyński

[sam id=”3″ codes=”true”]

Pobierz bezpłatny poradnik
Przekaż dalej

O autorze

Analityk rynków finansowych oraz wpływających na otoczenie makroekonomiczne decyzji podejmowanych przez polityków. Specjalista ds. komunikacji - obecnie menedżer komunikacji giełdowej spółce Vantage Development. Absolwent studiów MBA, w trakcie których pod kierunkiem prof. Romana Skarżyńskiego, wieloletniego pracownika Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Waszyngtonie, napisał pracę dysertacyjną pt. „Wpływ marki oraz wizerunku na kondycję banków działających na polskim rynku w dobie globalnych kryzysów gospodarczych”. Po godzinach pracy zasłuchany w muzyce rozrywkowej i klasycznej miłośnik gór, dla którego największą wartością jest rodzina.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.