Kowalczyk i Stoch zainwestowali w złoto. I kurs wystrzelił (z przymrużeniem oka)

1

Jak się okazało, nie tylko politycy, szefowie banków centralnych, czy instytucje finansowe mogą wpływać na sytuację na rynku złota. Z taką samą, o ile nie większą siłą oddziaływać mogą na ten rynek polscy sportowcy, którzy pomogli kursowi zbliżyć się do najwyższych od prawie trzech miesięcy poziomów.

Najpierw w niedzielę Kamil Stoch, a wczoraj Justyna Kowalczyk pokazali, że wciąż wierzą w złoto, a pogłoski o rzekomym kresie tego kruszcu są zdecydowanie przedwczesne, a nawet przesadzone. Choć wartość wykutych przez rosyjską mennicę medali olimpijskich trudno dziś oszacować (ani Kamil, ani Justyna nie podzielili się jeszcze z opinią publiczną jak wartościowe są to „monety”), to wraz z upływem czasu będą one z pewnością coraz cenniejsze.

Rynek złota wyczekiwał sukcesu Kamila i Justyny

Analizując kurs złota na przestrzeni ostatniego miesiąca, ewidentnie widać że rynek jak zbawienia wyczekiwał złotych medali. Lekki powiew entuzjazmu przyniosło samo otwarcie Igrzysk Olimpijskich. Wynikało to pewnie z faktu zadowolenia Władimira Putina, który na hurraoptymistycznej fali mógł podjąć decyzję o zainwestowaniu zysków z organizacji olimpiady właśnie w złoto. Wszak Rosja wciąż ma ambicje stania się światowym liderem w wyścigu na złote skarbce.

Nic tak jednak nie ucieszyło inwestorów, jak impuls, który do większych zakupów dał Kamil Stoch. Pokazał, że warto być cierpliwym i konsekwentnym w dążeniu do celu jakim jest inwestycja w złoto i nie warto wsłuchiwać się w głosy malkontentów i pesymistów, którzy żadnych szans na złoto nie widzieli.

Mysaver - magazyn o twoich pieniądzach

 

Podobnie zresztą było w przypadku złotego medalu Justyny Kowalczyk. Wśród szerokiego grona nieprzychylnych jej inwestorów, wielu przekonywało, że jedynym kruszcem jakim Justyna mogłaby być ewentualnie zainteresowana jest srebro. A pewnie pożałowaliby jej nawet miedzi.

Czy to początek czegoś naprawdę dobrego?

Igrzyska Olimpijskie będą trwały jeszcze przez kolejny tydzień. W tym czasie zarówno Justyna, jak i Kamil będą mieli jeszcze okazję do wejścia w posiadanie kolejnych złotych medali. Czy uda im się utrzymać trend? O to będzie bardzo trudno, choć nie jest to wykluczone.

Popyt na złote medale w Soczi jest w tym roku wyjątkowo duży, a mennice nie są w stanie zaspokoić potrzeb wszystkich zainteresowanych. Niestety dla niektórych złota w formie medalu może zabraknąć, więc będą musieli zaspokoić swoje potrzeby srebrnym, a w najgorszym razie medalem miedziowym. Jednak taka aktywność na rynku z pewnością przełoży się na dalszy wzrostu wartości złota na rynku.

Ile warte jest olimpijskie złoto?

Wejście w posiadanie złotego medalu w Soczi oznacza także rzadko spotykaną na rynku surowców i wśród inwestorów możliwość otrzymania specjalnej premii, którą wypłaci w tym wypadku Polski Komitet Olimpijski. W I kwartale 2014 roku wynosi ona aż 120 tys. złotych. Choć warto podkreślić, że są w kraje, w których komitety olimpijskie wypłacają nawet dwukrotnie więcej. I jak w takim przypadku nie mówić, że złoto jest opłacalną inwestycją?

Wartość takich medali wzrastać będzie zresztą nie tylko wraz z rosnącym kursem złota, ale i upływem czasu oraz faktem, że egzemplarzy tych medali jest na świecie tylko kilka. Wystawienie ich np. na jednym z portali aukcyjnych wywołałoby z pewnością spore poruszenie wśród inwestorów.

A teraz nieco poważniej…

Przedstawiona powyżej analiza jest oczywiście dowolną interpretacją wydarzeń, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnim czasie. Konieczne jest jednak dodanie kilku słów wyjaśnienia, szczególnie w odniesieniu do materiałów, z jakich zrobione są złote medale, o które walczą w Soczi sportowcy, oraz rzeczywiste powody wzrostu wartości złota w ostatnim czasie.

Złote medale, w tym również te, które zdobyli w Soczi Kamil Stoch i Justyna Kowalczyk są zrobione przede wszystkim ze….srebra. Złota jest w nich jedynie ok. 6 gramów. Tak więc ich realna wartość, w odniesieniu do kruszców z jakich zostały wytworzone, zawrotna z pewnością nie będzie. Co innego jeśli Kamil bądź Justyna zdecydowaliby się wystawić taki medal na aukcję. Wtedy cennik byłby determinowany zupełnie innymi czynnikami.

Natomiast odnosząc się już poważniej do aktualnej sytuacji na rynku złota, to głównym motorem napędowym ostatnich wzrostów były przede wszystkim Chiny, które kupiły ponad 1000 ton tego kruszcu. Na reakcję rynku nie trzeba było długo czekać, a swoje pięć złotych groszy do wzrostu kursu dołożyły inne kraje, których banki centralne znów ruszyły do większych zakupów. Prym w tym gronie wiedzie oczywiście Rosja, która złota kupiła aż 20 ton.

Pobierz bezpłatny poradnik
Przekaż dalej

O autorze

Analityk rynków finansowych oraz wpływających na otoczenie makroekonomiczne decyzji podejmowanych przez polityków. Specjalista ds. komunikacji - obecnie menedżer komunikacji giełdowej spółce Vantage Development. Absolwent studiów MBA, w trakcie których pod kierunkiem prof. Romana Skarżyńskiego, wieloletniego pracownika Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Waszyngtonie, napisał pracę dysertacyjną pt. „Wpływ marki oraz wizerunku na kondycję banków działających na polskim rynku w dobie globalnych kryzysów gospodarczych”. Po godzinach pracy zasłuchany w muzyce rozrywkowej i klasycznej miłośnik gór, dla którego największą wartością jest rodzina.

1 komentarz

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.