Kiedy Rosja zacznie płacić złotem?

0

Oczy świata zwrócone są na Rosję. Trudno się dziwić – tamtejsza giełda oraz przede wszystkim waluta przeżywają ostatnio bardzo trudne chwile. Jeśli dodać do tego szalejącą cenę ropy, coraz częściej pojawia się pytanie – kiedy Rosja zacznie płacić złotem?

8280621169_343f6eb32a_k

Przypomnijmy, że Rosja posiada oficjalnie 1.150 ton najcenniejszego kruszcu. Rzeczywiste zasoby pozostają niewiadomą. Natomiast i ta oficjalna ilość stanowi niemal 10 proc. rezerw, a Putin postrzega złoto jako główne narzędzie w walce z amerykańskim dolarem.

Cóż, walka ta na razie będzie musiała zostać odłożona w czasie, ponieważ ostatnie dni pokazały, że to właśnie rubel i cała rosyjska gospodarka przegrywa walkę z zachodem, dolarem, euro oraz oczywiście spadającą ceną ropy. I w dłuższej perspektywie nie pomogą interwencje na rynku, w który Rosjanie wpompowali już ponad 7 mld dolarów, bo problem leży nie tyle w samym rynku i kondycji rosyjskiej gospodarki, co w prowadzonej przez Władimira Putina polityce.

Jak długo potrwa ten stan?

To kolejne pytanie, na które wielu polityków, analityków, czy inwestorów chciałoby poznać odpowiedź. Utrzymujący się paraliż rosyjskiej giełdy nie pomaga oczywiście nikomu, w tym szczególnie Polsce, która przez inwestorów postrzegana jest jako część wspólnego z Rosją „koszyka.

Zapowiadane przez Putina zmiany w sektorze bankowym pozwolą jedynie na doraźną poprawę sytuacji, bo zachód sankcji odpuszczać nie zamierza, szczególnie wobec zbrojnego prężenia muskułów przez Rosję.

Całe to zamieszanie, przeradzające się niestety w pogłębiający się konflikt, spowodowało dość duże zamieszanie na rynkach, co jest dla końcówki roku zjawiskiem dość nietypowym.

Zwykle przedświąteczny czas i optymistyczną atmosferę (kiedy to ów optymizm i entuzjazm powodowany jest głównie przez rozpędzoną konsumpcję) podkręcał zielony kolor na giełdach. Ale w tym roku Mikołaj dostał ewidentnie zadyszki, albo świąteczny prezent postanowił dostarczyć w postaci promocyjnych cen ropy (rzeczywiście świąteczna podróż, kiedy litr benzyny 95 kosztuje 4.60, wydaje się być rzadką przyjemnością). Za oceanem na giełdach czerwono, na GPW również, surowce tanieją. Co gorsze, globalna atmosfera jest fatalna, także przez rosnące poczucie zagrożenia ze strony Państwa Islamskiego.

Gdzie w tym wszystkim złoto? W światowych mediach i portalach finansowych o złocie pisze i mówi się ostatnio zadziwiająco mało. Czyżby cisza przed burzą?

Koniec fatalnej passy złota?

Złoto kosztuje dziś mniej niż 1200 dolarów. Z podobnym kursem mieliśmy do czynienia rok temu, kiedy to w ciągu poprzednich dwunastu miesięcy najcenniejszy z kruszców miał jeden z najgorszych (o ile nie najgorszy) okresów w historii.

Kurs złota na przestrzeni ostatnich trzech lat

Kurs złota na przestrzeni ostatnich trzech lat

Rosja oczywiście raczej płacić złotem nie zacznie (co najwyżej z World Of Tanks – Red.) – choć pogłębiający się kryzys i słabość rubla teoretycznie mogłyby do takiej sytuacji doprowadzić (szczególnie wobec zaostrzenia się konfliktu zbrojnego). Niezależnie jednak od tego, czy Rosja wykorzysta złoto jako środek płatniczy, czy nie, wszystko wskazuje na to, że zbliżamy się powoli do końca fatalnych czasów dla złota.

Wciąż jesteśmy w dobrym momencie do zakupów, a tegoroczne doświadczenia pokazują, że złoto w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy należało do towarów o w miarę ustabilizowanej cenie. Co potwierdzałoby tezę, że złoto jest podatne na zawirowania w globalnej gospodarce, choć oczywiście zależy o jakich dokładnie zawirowaniach mowa.

Patrząc jednak realnie na otaczającą nas rzeczywistość, raczej trudno będzie się spodziewać zdecydowanego odbicia ceny złota w górę. Choć przy takiej dynamice zmian i liczby wydarzeń takiej możliwości ponad wszelką wątpliwość wykluczyć nie możemy.

Bardzo wiele zależy od trzech podstawowych czynników, które determinują atmosferę na światowych rynkach. Są nimi oczywiście konflikt rosyjsko-ukraiński ze wszystkimi jego konsekwencjami, kondycja europejskiej i amerykańskiej gospodarki oraz przegrzanieamerykańskiego parkietu. Jeśli minie świąteczny okres i inwestorzy, a przede wszystkim politycy spojrzą na sytuację na świecie sponad świątecznego stołu, może się okazać, że noworoczny kac będzie o wiele bardziej dotkliwy, niż się to wszystkim wydawało.

Fot. Pavel Kazachkov, Flickr.com, CC BY 2.0

 

Pobierz bezpłatny poradnik
Przekaż dalej

O autorze

Analityk rynków finansowych oraz wpływających na otoczenie makroekonomiczne decyzji podejmowanych przez polityków. Specjalista ds. komunikacji - obecnie menedżer komunikacji giełdowej spółce Vantage Development. Absolwent studiów MBA, w trakcie których pod kierunkiem prof. Romana Skarżyńskiego, wieloletniego pracownika Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Waszyngtonie, napisał pracę dysertacyjną pt. „Wpływ marki oraz wizerunku na kondycję banków działających na polskim rynku w dobie globalnych kryzysów gospodarczych”. Po godzinach pracy zasłuchany w muzyce rozrywkowej i klasycznej miłośnik gór, dla którego największą wartością jest rodzina.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.