W Indiach leje jak z cebra. To dobrze dla posiadaczy złota

0

Uczestnicy rynku złota żyją nie tylko słowami Bena Bernanke’go, najnowszymi doniesieniami z gospodarki Chin lub kondycją zadłużonej strefy euro. Spora garstka inwestorów patrzy też w niebo nad Półwyspem Dekan. To bowiem długość i intensywność pory deszczowej w Indiach od lat stanowi wskaźnik dla cen kruszcu na najbliższe miesiące. Co prawda wartość prognostyczna tej obserwacji z roku na rok się pomniejsza, jednak nie oznacza to, że jest już bezużyteczna. Zwłaszcza teraz, kiedy hinduski rząd wypowiedział posiadaczom złota otwartą wojnę.

Pora monsunowa coraz bardziej doświadcza mieszkańców największych miast w Indiach. Pod wodą jest już Bombaj, zalane są też tereny wokół innych metropolii. Z danych meteorologów wynika, że deszcze są najmocniejsze od 80 lat. Co więcej, monsun uderzył sporo przed czasem. Jego pierwsze zwiastuny mieszkańcy niektórych części kraju odczuli już na dwa tygodnie przed początkiem lipca. Zaniepokojeni sytuacją powodziową Hindusi modlą się o słońce, tymczasem tamtejsi przedsiębiorcy oraz posiadacze złota już zacierają ręce. Przed nimi najprawdopodobniej udany okres.

Dlaczego długość i intensywność pory deszczowej mają wpływ na ceny złota? Zależność jest prosta i w gruncie rzeczy tłumaczy się ją strukturą gospodarki oraz tamtejszą tradycją. W Indiach, inaczej niż w krajach Środkowej Europy, panują trzy pory roku: gorąca, deszczowa i chłodna. Półwysep Dekan jest co prawda bardzo rozległy – jego powierzchnia przekracza dwa miliony kilometrów kwadratowych – jednak pierwsze, nieśmiałe oznaki monsunu widoczne są zazwyczaj wszędzie już w maju. Powietrze staje się coraz bardziej wilgotne, dominują długotrwałe ulewy połączone z silnym wiatrem. Średnio dwa miesiące później deszcze przeradzają się w monsun, który stopniowo przesuwa się na północ kraju i szaleje do końca października. Wtedy też do Indii przybywa najwięcej turystów, bowiem pora chłodna jest najmniej uciążliwa.

Zasada jest jedna: im bardziej leje w czasie pory deszczowej, tym lepiej dla tamtejszej gospodarki. Ta bowiem w około 20 procentach zależy od rolnictwa, w którym pracuje około 70 procent całego społeczeństwa, które w sumie liczy ponad 1,2 miliarda osób. Większe opady oznaczają lepsze zbiory i więcej pieniędzy w kieszeniach rolników. Historia zaś pokazuje, że ci lokują nadwyżki w drogocennym kruszcu. Ma to często odzwierciedlenie w rynkowych cenach złota. Inwestorzy wiedzą, że tuż po zakończeniu obfitego monsunu, Hindusi przeprowadzą szturm na sklepy jubilerskie.

Złoto w Indiach popularne jest zwłaszcza w okresie wesel, który rusza właśnie tuż po porze deszczowej. Skala zakupów złota jest wtedy ogromna. Szacuje się, że w ciągu kilku miesięcy pory chłodnej i deszczowej, Hindusi zawierają rocznie kilkanaście milionów małżeństw. Niejednokrotnie zdarza się, że panna młoda cały posag ma już na sobie, w postaci łańcuszków, wisiorków lub ozdób do sukni ślubnej. Nie są rzadkością wesela, podczas których kobieta ubiera nawet kilka uncji królewskiego metalu. Złoto w większości krajów Azji jest bowiem traktowane jako symbol radości, powodzenia i bogactwa. Szczególne znaczenie ma właśnie w Indiach. Mówi się, że zadaniem każdego mężczyzny w ciągu swojego życia jest zgromadzenie jak najwięcej kruszcu – niezależnie, czy jest on bogaty, czy biedny. Przywiązanie do tradycji wykorzystują zwłaszcza jubilerzy. Przedsiębiorcy opanowali taktykę do tego stopnia, że cena z dnia na dzień może się podnieść lub spaść nawet o kilka procent. Wynika to z tamtejszego kalendarza, który jasno określa, które dni są szczęśliwe na podejmowanie ważnych decyzji.

Mysaver - magazyn o twoich pieniądzach

Z roku na rok pora monsunowa traci swoje znaczenie dla inwestujących w złoto. Oprócz fizycznego popytu na ten kruszec, coraz większe znaczenie ma bowiem wartość inwestycyjna, która nijak się ma do panujących w Indiach ulew. Zwłaszcza teraz, kiedy uwaga rynków zwrócona jest przede wszystkim wokół polityki monetarnej USA. Ważą się tam bowiem obecnie losy programu skupowania aktywów przez Rezerwę Federalną o wartości 85 miliardów dolarów miesięcznie.

Z drugiej strony, historyczne zamiłowanie Hindusów do złota chce ograniczyć również tamtejszy rząd. Ten w ubiegłym roku wypowiedział drogocennemu kruszcowi otwartą wojnę, już kilkukrotnie podnosząc cło importowe na metal. Oprócz tego, tamtejszy bank centralny zakazał bankom komercyjnym udzielania pożyczek na zakup złota. Problem bowiem w tym, że niemal cały kruszec trafia do kraju zza granicy. Osłabia to bilans handlowy – obecnie to już ponad minus 20 miliardów dolarów i dołuje tamtejszą rupię, co ma negatywne przełożenie na całą gospodarkę.

Zamiłowanie do złota negatywnie przekłada się też na strukturę konsumpcji i sprzedaży. Nawet najbiedniejsi Hindusi, zamiast wydawać pieniądze na bieżące potrzeby, zamrażają pieniądze w złocie. Wśród tamtejszych ekonomistów popularne jest stwierdzenie, że gdyby sprzedaż cały posiadany przez mieszkańców kruszec, to kraj byłby dużo bogatszy.

Indie kupują dzisiaj jedną czwartą światowej produkcji złota. Z danych Światowej Rady Złota wynika, że na koniec 2011 roku rezerwy kruszcu – państwowe i prywatne – stanowiły około 20 tysięcy ton. Gdyby przeliczyć to po cenach rynkowych, wartość wyrażona w rupiach stanowiłaby ponad 50 procent tamtejszego PKB.

Pobierz bezpłatny poradnik
Przekaż dalej

O autorze

Misja serwisu rynekzlota24.pl to rzetelne informowanie o inwestycjach alternatywnych i rynku metali szlachetnych. Naszym czytelnikom serwujemy mix najnowszych informacji rynkowych, ciekawostek, poradników i analiz. Prace redakcyjne opieramy o najbardziej aktualne informacje. Z nami łatwiej rozpoczniesz przygodę w świecie złotych inwestycji.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.