Złoto pozostaje w defensywie. Pytanie, jak długo?

0

Spoglądając na kurs złota na przełomie maja i czerwca, można było wysnuć wniosek, że po optymistycznych informacjach dotyczących popytu na złoto, jego cena zacznie powoli rosnąć. Tak się jednak nie stało. Nie udało się obronić na złocie poziomu 1400 dolarów za uncję, a kursowi nie pomagają także informacje płynące z amerykańskiej gospodarki i wypowiedzi przedstawicieli Fed. Wszystko wskazuje więc na to, że o wzrostach ceny najcenniejszego z metali będziemy mogli w czasie wakacji zapomnieć.

Rynek z niecierpliwością wyczekiwał wypowiedzi szefa Fed, Bena Bernanke, dotyczącej ewentualnych korekt w prowadzonej dotychczas polityce monetarnej. Analitycy nie spodziewali się radykalnych zmian, co zresztą znalazło potwierdzenie w rzeczywistości. Rezerwa Federalna podtrzymała chęć skupowania aktywów (QE3) na poziomie 85 mld dolarów miesięcznie. I proces ten będzie najprawdopodobniej trwał tak długo, aż poprawią się informacje płynące przede wszystkim z amerykańskiego rynku pracy.

Przynajmniej teoretycznie była to więc dobra wiadomość dla złota. Niestety, swoje pięć groszy dodać musiał Ben Bernanke, który stwierdził, że Fed bierze jednak pod uwagę możliwość ograniczenia QE3 jeszcze w tym roku. Na reakcję nie trzeba było długo czekać, kontrakty terminowe na złoto spadły błyskawicznie o prawie 5 proc. do poziomu 1310 dolarów za uncję. A to nie był koniec kłopotów.

Wykres Matuszyński wykres 1

Mysaver - magazyn o twoich pieniądzach

Kurs złota na przestrzeni ostatniego miesiąca, na którym widoczna jest reakcja na słowa Bena Bernanke (źródło: Bankier.pl)

Kurs złota szoruje więc po dnie i rodzi się pytanie już nie kiedy znów przebije poziom 1400 dolarów za uncję, a czy spadnie poniżej 1200 USD. W tym kontekście dość interesująco brzmią prognozy Scotta Cartera, prezesa Lear Capital, jednego z amerykańskich potentatów rynku złota, który twierdzi, że długoterminowo metale szlachetne, w tym przede wszystkim złoto, będą stabilnie rosnąć. Głównym argumentem na potwierdzenie tych słów mają być wciąż nie uregulowane kwestie zadłużenia wielu europejskich krajów czy Japonii. Trzeba uczciwie przyznać, że taki scenariusz wciąż jest bardzo prawdopodobny, bo droga do uzdrowienia gospodarek wielu krajów świata jest rzeczywiście bardzo daleka.

Ale czy można naprawdę wierzyć w prognozy Scotta Cartera, że w kilkunastomiesięcznej perspektywie złoto powróci na stałe na ścieżkę wzrostów? W tym wypadku trzeba spojrzeć na drugi biegun prognoz dotyczących kursu złota i opinie analityków banku Societe Generale, którzy już nie po raz pierwszy odnieśli się negatywnie do sytuacji na rynku. Miesiąc temu obcięli prognozy na przyszły rok. Tym razem przewidują, że kurs złota jeszcze w tym roku, co będzie z pewnością konsekwencją wcześniejszego zakończenia programu QE3, spadnie poniżej poziomu 1200 dolarów za uncję. Patrząc na zachowanie kursu po konferencji przedstawicieli Fed, taki bieg zdarzeń wydaje się być bardzo prawdopodobny. Złoto miało poważne problemy z obronieniem poziomu 1300 dolarów, co się w rezultacie nie udało. Cena kruszcu spadła do 1280 dolarów, co jest rekordowo niskim poziomem od września 2010 roku.

Podobnie źle sytuacja przedstawia się jeśli chodzi o kurs srebra, które uzależnione od kondycji złota, pogrąża się wraz z nim. Srebru nie pomagają też nie najlepsze dane makro ze światowych gospodarek, szczególnie z Chin. Srebro, w przeciwieństwie do złota, jest o wiele bardziej podatne na wahania światowej koniunktury gospodarczej, co wynika z faktu, że ten metal szlachetny jest w wciąż traktowany w dużej mierze jako surowiec przemysłowy.

Wykres Matuszyński wykres 2

Kurs srebra w ciągu ostatniego miesiąca (źródło: Bankier.pl)

 

Gdzie więc upatrywać szansy dla kruszców w najbliższym czasie? Niestety perspektywa krótkoterminowa nie przedstawia się najlepiej. Zamknięcie programu QE3, słabnące zaangażowanie dużych inwestorów, czyli funduszy i banków inwestycyjnych pogrąża kurs złota, a co za tym idzie, również srebra.

Ale taka sytuacja jest korzystna dla wszystkich traktujących inwestycje w metale szlachetne długoterminowo. Rekordowo niskie poziomy stwarzają doskonałą okazję do większych zakupów dla mniejszych inwestorów. To, że sytuacja na rynku się odwróci, jest pewne. Pytanie tylko, kiedy to nastąpi.

Prognozując ewentualny rozwój sytuacji i planując dokładnie skład portfela inwestycyjnego, warto przyjrzeć się szerzej sytuacji na giełdach, w szczególności na parkiecie amerykańskim, i temu, jak zareagowały one na słowa Bena Bernanke. Zadziwiające, jak jedna osoba, mówiąca o ewentualnym wstrzymaniu dodruku dolara, jest w stanie zatrząść rynkami. Czerwono zrobiło się na całym świecie, presji nie wytrzymała również warszawska GPW, która zakończyła sesję na niemal 5-procentowym minusie.

To może być jednak dobra wiadomość dla rynku metali szlachetnych – im więcej na giełdach czerwieni, szczególnie w kilku sesjach z rzędu, tym większa szansa, że przy atrakcyjnych cenach, inwestorzy ruszą do większych zakupów złota. Póki co, nie należy jednak wyciągać zbyt daleko idących wniosków, gdyż minęło jeszcze zbyt mało czasu od wystąpienia Bena Bernanke i burza wokół jego słów jeszcze nie ucichła.

Inwestorzy po raz kolejny zareagowali bardzo nerwowo, co potwierdza tylko tezę, że rynek przede wszystkim akcji, ale w konsekwencji również surowców, jest w dzisiejszych czasach bardzo niestabilny. To daje co prawda pole do popisu spekulacyjnie nastawionym inwestorom, ale znacznie osłabia wiarygodność prognoz długoterminowych, które co rusz są korygowane.

Aby lepiej zobrazować sytuację dotyczącą prognoz – ich zmienność i omylność analityków, warto cofnąć się do roku 2009, kiedy uncja kosztowała 820 dolarów. Wtedy analitycy banku Morgan Stanley przewidywali, że pod koniec 2012 roku złoto kosztować będzie 1075 dolarów. Pomylili się sporo – bo o prawie o 600 dolarów. Jednak już w 2011 roku, jak to zgrabnie ujął magazyn Forbes “owe prognozy (te z 2009 roku) budziły uśmiech politowania dla braku wyobraźni (…)”. Rzeczywiście, w 2011 roku kurs złota rósł, aż miło było patrzeć. Ale czy analitycy Morgan Stanley naprawdę aż tak się pomylili? Patrząc na dzisiejszy wykres kursu złota, można odnieść wręcz odwrotne wrażenie.

Metale szlachetne przeżywają trudne chwile. Co po okresie super-hossy, było przecież do przewidzenia. Nie ma jednak wątpliwości, że w długim terminie wrócą one z pewnością do łask inwestorów i na ścieżkę stabilnych wzrostów. Ale na taki rozwój sytuacji musimy jeszcze trochę poczekać, być może nawet kilkanaście miesięcy.

Szymon Matuszyński

 

Pobierz bezpłatny poradnik
Przekaż dalej

O autorze

Misja serwisu rynekzlota24.pl to rzetelne informowanie o inwestycjach alternatywnych i rynku metali szlachetnych. Naszym czytelnikom serwujemy mix najnowszych informacji rynkowych, ciekawostek, poradników i analiz. Prace redakcyjne opieramy o najbardziej aktualne informacje. Z nami łatwiej rozpoczniesz przygodę w świecie złotych inwestycji.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.