Złoto zawsze może liczyć na konflikty zbrojne

0

Niektórym już wydawało się, że czasy wzrostów na złocie pozostaną jedynie we wspomnieniach analityków i inwestorów oraz w Wikipedii. Kurs spadał i spadał, a po lekkim odbiciu od dna, nie potrafił przebić poziomu 1200 dolarów za uncję. Jak to jednak zwykle bywało w przeszłości, również i tym razem z pomocą rynkowi złota przyszły czasy, w jakich żyjemy i ich nieprzewidywalność.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA„Rezolucja Organizacji Narodów Zjednoczonych w sprawie Libii zwiększyła niepewność na rynkach. W konsekwencji drożeje ropa oraz złoto”, „Złoto i srebro drożeją ostatnio za sprawą rosnących obaw o rozwój sytuacji politycznej w Afryce Północnej, szczególnie w Libii” to tylko część wypowiedzi analityków sprzed ponad dwóch lat, kiedy do Arabska Wiosna w znacznym stopniu przyczyniła się do znaczącego wzrostu wartości złota.

Dziś sytuacja jest oczywiście zupełnie inna – makroekonomiczna, na rynkach oraz z pewnością w głowach inwestorów. Jednak kilka czynników, w odniesieniu do sytuacji na rynku złota, łudząco przypomina nie tak odległe czasy, z początku 2010 roku.

Konflikty zbrojne = złoto w górę?

To może wniosek nieco na wyrost, jednak każde zaognienie sytuacji społeczno-politycznej, niezależnie od regionu świata, skupia niemal automatycznie uwagę inwestorów na złocie. Wydaje się więc, że mit o bezpiecznej przystani jest wciąż żywy. Tak było w 2010 roku. Arabska Wiosna Ludów, która stanowiła stosunkowo niewielkie zagrożenie dla światowego pokoju, odbiła się na kursie złota, które niemal niezmiennie od tamtego momentu szło w górę. Zamieszki w Egipcie, Tunezji czy Libii, zaniepokojenie wielu światowych przywódców o libijskie zapasy ropy wystarczyły, że szlachetny metal zyskiwał niemal z dnia na dzień. Co jednak ciekawe, poziom psychologiczny, jaki został wtedy przełamany, był niemal identyczny z tym, który kursowi złota udało się przebić w ciągu…ostatnich kilku dni.

Tym razem padło na konflikt syryjski, który trwa już od 2011 roku, dopiero teraz zaczyna zyskiwać „międzynarodowy” charakter. Plany uderzenia na ten arabski kraj, w odwecie za użycie broni chemicznej, wprowadzają zrozumiałą nerwowość na rynkach, a sytuację znacznie komplikują coraz groźniej brzmiące doniesienia z Rosji, która rzekomo nie zamierza obok konfliktu przejść obojętnie.

Jak ten niewesoły obraz przekłada się na kurs złota? Jeszcze na początku sierpnia cena złota oscylowała wokół 1300 dolarów za uncję, a i perspektywy do wzrostów nie przedstawiały się optymistycznie. Przyczyniły się do tego oczywiście plotki dobiegające wprost z siedziby Fed-u, po raz kolejny donoszące o możliwości wcześniejszego zakończenia programu QE3.

„Co nagle, to… jeszcze naglej”

Ale po raz kolejny sytuacja zmienia się niezwykle dynamicznie. Głównym czynnikiem jest oczywiście konflikt syryjski. Wydaje się, że nie unikniemy interwencji zbrojnej wojsk zachodniej koalicji. Miejmy nadzieję, że do konfliktu nie włączy się Rosja, której stanowisko w sprawie Syrii i ewentualnego ataku jest dalece niejednoznaczne. To wywołuje na rynkach nerwowość, która może przerodzić się w trudną do opanowania panikę.

Do tego dochodzi kolejna zmiana stanowiska Fed. Nieco gorsze dane z amerykańskiej gospodarki dały przedstawicielom rezerwy federalnej do myślenia, więc na reakcję nie trzeba było długo czekać. Już pojawiły się głosy, że program luzowania polityki monetarnej na pewno nie zostanie zakończony we wrześniu, a może i nawet nie w październiku. A im dłużej utrzymywane będzie podawanie kroplówki osłabiającej dolara, tym większe szanse, że przynajmniej w kilkutygodniowej perspektywie złoto będzie drożało.

Kluczowe, nie tylko dla rynku złota, ale i dla rynków w ogóle, okażą się najbliższe dni. Jeśli rzeczywiście do interwencji dojdzie, sytuacja na pewno się nie uspokoi. Jeśli syryjskiego konfliktu nie uda się szybko i skutecznie zażegnać (o czym właściwie trudno mówić, skoro w Syrii użyto już  broni chemicznej przeciwko ludności cywilnej), to nerwowość, już nie tylko na rynkach, będzie z pewnością rosła, co akurat kursowi złota zaszkodzić nie powinno. Pytanie tylko, czy aby o takie fundamenty wzrostów nam wszystkim chodzi?

Srebro również w cenie

Warto podkreślić, że na odbiciu na rynku metali szlachetnych skorzystało również srebro. Jego kurs, choć spadł w czwartek nieco poniżej 24 dolarów, znalazł się najwyżej od kwietnia tego roku. Jeszcze w czerwcu za uncję srebra można było dostać 18 dolarów, dwa dni temu było to już ponad 24,5 dolara.

Srebro ewidentnie podąża za kursem złota i tak długo jak wartość najcenniejszego z kruszców będzie rosła, opierając się na „syryjskich fundamentach”, rosnąć będzie także srebro. Jeśli przebije poziom 25 dolarów za uncję, kto wie, być może osiągnie cenę 30 USD, która ostatnio notowana była w czasach silnych mrozów i zimowych zamieci.

Pobierz bezpłatny poradnik
Przekaż dalej

O autorze

Misja serwisu rynekzlota24.pl to rzetelne informowanie o inwestycjach alternatywnych i rynku metali szlachetnych. Naszym czytelnikom serwujemy mix najnowszych informacji rynkowych, ciekawostek, poradników i analiz. Prace redakcyjne opieramy o najbardziej aktualne informacje. Z nami łatwiej rozpoczniesz przygodę w świecie złotych inwestycji.

Odpowiedz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.